Hura.

hURA;

 

Dzisiaj, jak co roku zresztą, będę świętować. A jest !+%¨^&=:#µ] co.

                       Niech żyje ból, ból i jeszcze raz ból. Niech żyją nieprzespane noce, zniekształcenia i operacje. Niech żyją połykane kilogramy lekarstw. I nich w końcu żyje depresja, zmarnowana szansa na pożyteczne życie, bezsilność i zależność od innych…. .


                        Dzisiaj, tradycyjnie, odbędzie się przyjęcie. Wpadnie, zwyczajowo już, Barack (bez Michelle), Georges (bez Amal), tutejszy król Filip (bez Mathilde) oraz inni. Mile widziany jest Donald T. (czytaj Tusk).
Małgorzata jest zdaje się daleko. I dobrze. Nikt jej tutaj nie widział i o niej nie słyszał. I tak trzymać.

                    Baby niech siedzą w domu. Jedyny wyjątek zrobiłabym bardzo chętnie dla Angeli. Szkoda, że zajęta. No cóż, nie można w życiu mieć wszystkiego, a raczej wszystkich.

William i Harry nie są niestety avaible dzisiaj wieczorem.
Będzie Roger, a Mirka zostanie z dziećmi.

                 Kancelarie walczyły o zaproszenia dla Jarosława, Andrzeja i Vladimira, ale odmówiłam. Stanowczo.
Nie mogę się doczekać na życzenia i prezenty. Już w wyobraźni widzę lejący się szampan, perły i diamenty. Ha;)

Dzisiaj, jak co roku zresztą, będę świętować. A jest !+%¨^&=:#µ] co.



Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s