Spartacus.

Ależ ja niemądra jestem.


                     W sobotę wieczorem mąż wyszedł na służbowy obiad ze swoimi bardzo ważnymi gośćmi. Zostałam wię sama i obejrzałam po raz czwarty (!) film pt. „Spartacus”. I po raz czwarty płakałam na nim niemalże jak ten przysłowiowy bóbr. Tak prawdę mówiąc jest to JEDYNA ekranizacja jaką znam, na której solidnie płaczę.

                   Dzieło jest stare (nakręcone w 1960 roku), a reżyser i obsada mistrzowska. Kirk Douglas w rewelacyjnej formie. Zawiera wszystko to co zawiera życie. Miłość, poniżenie, śmierć, walkę o wolność, radość pomieszaną ze smutkiem. Ludzkie uczucia w całej gamie. Kilka Oscarów, niestety nie dla Douglasa, na koncie. Cudna, bombastyczna muzyka.

                   Trwa długo. Kiedy więc mąż wrócił byłam zaryczana kompletnie i wyglądałam jakby nam cała rodzina i wszyscy znajomi nagle wymarli.


Polecam dla romantycznych i wrażliwych dusz.

https://youtu.be/HcIMY1Ah3aw

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s