Daily Archives: January 8, 2019

Kalejdoskop.

Życie często nim bywa. Kalejdoskopem właśnie.


                Utknęłam na długo w kulinarno- smakowitym- wybornym (i nie oszukujmy się dekadenckim) świecie. Goście, wizyty, rewizyty, tony jedzenia i picia. A potem płacz, że d*psko rośnie. Ale także świetne, głębokie i mądre rozmowy. Przeżyłam z trudem dzięki między innymi temu, że posiłkuję się półproduktami. Takie na ten przykład, bardzo lubiane w tej części Europy, krokiety ziemniaczane, serowe czy krokiety krewetkowe pochodziły z marketu. W rybnym (znakomitym zresztą) sklepie zamówiliśmy (palce, palce lizać) lazanię z dorszem i szpinakiem. Wyborna. Quiche pochodził ze sklepu, który się w tym specjalizuje. Smaczniejszego sama nie potrafię wyprodukować choćbym spędziła w kuchni kilkanaście godzin lub kilkadziesiąt dni. Spokojnie, większość potraw produkuję sama na miarę moich skromnych, gośćcowych możliwości. Ale…..od czego w końcu jest ten wielki kulinarny przemysł? Czy przypadkiem nie od tego aby nam pomóc? Ciast egoistycznie nie piekę…… gdyż ich nie jadam….ale istnieją w końcu te słynne naprawdę na całym świecie Belgian chocolates..

Ale się skończyło. Wczoraj zabrali choinki i po ptokach.

              Przeżyłam także dzięki temu, że staram się dbać, aby nie było przerostu formy nad treścią. Pozwolę sobie nieskromnie zauważyć, że chyba się nam to generalnie udaje.

          Sylwester udany. 22 osoby u nas w domu na drinku, który trwał (bagatela) do 04.30. rano. No i Hector oczywiście jako niepodważalna i zdecydowanie najpiękniejsza gwiazda wieczoru.

          Kalejdoskop dba o urozmaicenie. W końcu od tego jest. W Sylwestra urodził się w rodzinie męża, cały i zdrowy, bardzo, ale to bardzo długo oczekiwany wnuczek. Kilka godzin później, w Nowy Rok, zmarła męża mama, a moja najmilsza w świecie teściowa. Rozpływają się nam nieuchronnie i tak już rachityczne związki z Polską. A jeszcze parę godzin później zmarła moja najstarsza stażem polska przyjaciółka. Odeszła niespodziewanie w nocy absolutnie na nic poważnego nie chorując. Ot, najzwyklejszy na świecie zawał. Zabił ją szybko, w nocy i mam nadzieję, że bezboleśnie. Ogrom nawarstwionych emocji z którymi trzeba sobie jakoś dać radę. Łatwo nie jest.

                   ” Ka­lej­doskop życia przed­sta­wia różne ob­ra­zy. Za­nim się obej­rzysz, a już chwi­la sta­je się zaszuf­ladko­waną, przy­kurzoną historią”. (Z netu).