Daily Archives: August 3, 2019

Ja, Hector.

Właśnie skończyłem 9 miesięcy, ale to wcale nie oznacza, że mam zamiar dorosnąć. Nadal jestem szczeniaczkiem ślicznym i rozkosznym. I podobno rozbrykanym. Jestem także niezwykle uroczy i nie cierpię fałszywej skromności. Pochodzę z arystokracji. Moi przodkowie Lhasa apso mieszkali w Tybecie w zamkach i klasztorach….a ja….no cóż mieszkam tam gdzie mieszkam. Chociaż nie mogę narzekać. Mummy i Daddy Bardzo o mnie dbają, ale to nie znaczy, że nie mam do nich żadnych zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie.

  1. D. prawie codziennie gdzieś wychodzi na prawie cały dzień. I zupełnie nie wiem po co? Przecież nam tutaj naprawdę niczego nie brakuje. Zdecydowanie wolałbym, aby Daddy leżał na sofie, a ja na nim.
  2. Czasami zostaję zupełnie sam w domu. Kiedy M. i D. wyjeżdżają to robię taką (udawaną) zbolałą minę, ale kiedy auto znika z pola mojego widzenia to dopiero zaczyna się dziać. Nieustannie uczę ich porządku. Bo czy miejsce manicurea (trudne słowo dla szczeniaczka) jest na stole? NIE. Albo czy koszyk z serwetkami powinien tam stać? NIE. Koszyk był podobno bardzo ładny. Kiedyś. Szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia (nie posiadam smartphona, ale mam nadzieję otrzymać go w prezencie jak skończę roczek) jak ja go przepięknie upiększyłem.
  3. No i wtedy sypiam na sofach. No bo gdzie ma pies rasy Lhasa apso niby spać? Wprawdzie mam dwa łóżeczka, jedno czerwone i jedno niebieskie…ale co z tego? Kiedyś miałem jeszcze łóżeczko szare. Nie pasowało ono jednak kolorystycznie do mojej sierści więc je rozszarpałem bezlitośnie. A co? M. i D. jeszcze nie wiedzą, ale niebieski kolor także powoli przestaje mi się podobać. Pożyjemy ….i coś tam (zbyt trudne dla szczeniaczka).
  4. M. i D. próbują mnie czesać. Czesać? CZESAĆ? Ale po co? Jestem piękny bez tego czesania i wszystkim szczotkom tego świata zdecydowanie mówię NIE, NIE i jeszcze raz NIE.
  5. No i na dodatek próbują mnie kapać (lub kompać?). No łapy opadają. Czy ci ludzie naprawdę nie maja nic innego do roboty? Halo?
  6. I jeszcze podobno psią fryzjerkę doprowadziłem prawie do rozpaczy. Nie mam pojęcia dlaczego? Zachowywałem się przecież całkiem normalnie. Historyczka jakaś.
  7.  No i już nawet nie wspominam, że codziennie muszę tak strasznie ciężko pracować:

I proszę niech to ktoś gdzieś zadenuncjuje.

To chyba tyle.
Do napisania.

P.S.
No i przysięgam, że jeżeli jeszcze raz zaprowadzą mnie w takie miejsce gdzie w poczekalni czekały inne psy (ale ani jeden taki ładny jak ja) i (tfu….) koty to się od nich wyprowadzam.