Na Dzień Kobiet.

Totalnie personalnie.

Dnia kobiet nie obchodzę i w zasadzie nie obchodziłam. Nie przeszkadza mi jednak, że to święto istnieje. Tym bardziej, że ma piękną historię. Od 1909 w Ameryce kobiety zaczęły bowiem walkę o swoje prawa i równe z mężczyznami traktowanie w pracy.
Ja po prostu nie mam najzwyczajniej w świecie potrzeby, aby ktoś RAZ w roku zauważył, że jestem kobietą. Pamiętam smutne raczej widoki, kiedy moja mama wracała 8. marca z pracy z wycieńczonym, biedniutkim tulipanem.

Identyczny stosunek mam do Walentynek. 14. lutego wypijamy razem wieczorem małego szampana, ale robimy to także bez okazji. I na tym właśnie pies polega, jak mawia mój mąż.

Doceniam i szanuję to, że osoba, którą kocham także nie potrzebuje wyznaczonego dnia, aby mi tę swoją miłość okazać. I vice versa rzecz jasna.

W ślad za miłością idą u nas także wymagania wobec siebie. Nie potrafię jakoś sobie wyobrazić bycia z kimś niechlujnym, zaniedbanym, niechodzącym do fryzjera czy dentysty. Z kimś, którego jedyną ambicją jest oglądanie TV z puszką piwa w ręce. Z kimś kto się nie rozwija intelektualnie czy duchowo i umysłowo funkcjonuje w średniowieczu. I vice versa rzecz jasna.

Totalnie globalnie.

Tutaj sprawa znaczenia Dnia Kobiet ma się zupełnie inaczej. O ile w kraju frytek z majonezem nie ma specjalnie potrzeby wałczyć o prawa płci żeńskiej (btw. w Belgii tego dnia się nie obchodzi), o tyle gdzie indziej na świecie jest bardzo, ale to bardzo dużo do zrobienia. Tutaj tzw. solidarność jajników może rzeczywiście sporo zmienić. Wspomnę chociażby o bezkarności gwałcicieli w Indiach, czy bestialskim obrzezywaniu małych dziewczynek w niektórych krajach afrykańskich. Przykładów haniebnego traktowania kobiet jest wiele. Czasami trudno mi wierzyć, że żyję w XXI wieku. Wynaturzenia mają się nadal dobrze i, co gorsza, prawo reprezentowane głównie przez mężczyzn, na nie zezwala.

W walce z tymi wynaturzeniami widzę sens Dnia Kobiet. A nie w taniutkim, na pól zwiędłym tulipanie.

Ale….na polepszenie nastroju dla tych pań, które obchodzą i dla tych, które nie obchodzą jutrzejszego święta:

7 thoughts on “Na Dzień Kobiet.

  1. Mnie jest miło, że mąż i syn obdarowują mnie kwiatkiem, ale te kwiatki dostaję tez i przy innych okazjach i bez nich, ba, sama też często kupuję, bo lubię. Ale to jest tylko zwyczaj, ‘świecka tradycja’, a przecież najważniejszy jest sens, o którym piszesz.

    Like

  2. Poruszyłaś niezmiernie ważny problem traktowania kobiet w różnych częściach świata. U nas – choć lepiej – rodzimych “talibów” nie brakuje, dużo jeszcze nauki przed nimi, żeby do pełni człowieczeństwa doszli. Może nawet nie są z Marsa, tylko gdzieś się zgubili w przestrzeni międzygalaktycznej 😉 Samo święto lubię, każde zresztą lubię i akceptuję, które przynajmniej odrobinę dobrej energii niesie ze sobą i odwraca myśli choć na chwilę od złych emocji miotających społeczeństwem na co dzień.
    Buziaki “kobietowe” 🙂 🙂 🙂

    Like

  3. Lubię Dzień Kobiet, i bardziej odpowiada mi wersja, że składanie hołdu kobiecie narodziło się w starożytnym Rzymie, acz dotyczyło jedynie matron, czyli kobiet zamężnych.
    Zdaję sobie sprawę, że nie pod każdą szerokością geograficzną kobietom żyje lekko. Nawet w kraju między Odrą a Bugiem. Ale to od nas zależy, jaką pójdziemy ścieżką. Cieszmy się, że mamy wybór. Pozdrawiam

    Like

    1. Witam serdecznie:)))))

      Jestem zamezna, ale jakos okreslenie matrona srednio mi odpowiada. Faktycznie wybor mamy i to jest faktycznie swietne, ale nie wszstko tylko od nas zalezy.
      N`est pas?

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s