Mentalnie……

……..od dzisiaj jesteśmy w Zelandii. Fizycznie zaś oczywiście pozostajemy w domu. Mąż ma od dzisiaj wakacje i postanowiliśmy je uskutecznić tutaj. Utrudnieniem mogą być, zaczynające się w poniedziałek, jesienne wakacje w szkołach.
Zwiedzanie czegokolwiek w towarzystwie gośćca do łatwych nie należy. Bardzo lubimy gdzieś pojechać, a potem usiąść i napić się kawy lub piwa, lub wina. Zjeść lunch i odpocząć. Cieszyć się chwilą i otoczeniem. Poobserwować ludzi. Podumać nad tym światem i nad losami ludzkimi. Tak po prostu i zwyczajnie BYĆ. Niestety wszystkie knajpy są zamknięte, a jeżdżenie z butelkami i kanapkami nie bardzo mi się uśmiecha. Musimy więc „coś” wymyślić.

Nie uśmiecha mi się także siedzenie w domu i udawanie, że się jest na wakacjach.

Pomysłu, jak na razie, brak. Inspiracji brak także, a ogólny nastrój do przyjemnych nie należy. I to nie tylko z powodu wirusa.

Autentycznym przerażeniem, zgrozą i głębokim smutkiem napawają mnie ostatnie wieści z Polski. Próba upodlenia narodu, a w szczególności kobiet, nabiera coraz większego tempa. Z błogosławieństwem, niestety, KK. Kiedy porównam sposób w jaki traktuje się sprawę aborcji w Belgii i w Polsce, tym bardziej mnie przygnębia polskie status quo. Kiedy czytam z jakim zrozumieniem, troską i empatią politycy i tutejsza służba zdrowia pochylają się tutaj nad dramatem aborcyjnym…… . W moim mniemaniu aborcja właśnie tym jest. DRAMATEM. Myślę, że jest ona jednak dramatem mniejszym niż świadome i przymuszone przez religijne w istocie prawo urodzenie ciężko chorego dziecka. W kraju, gdzie (oprócz meczetów) kościoły świecą pustkami jest nieporównywalnie więcej miłosierdzia i miłości bliźniego niż w Polsce. A niektórym nadal się wydaje, że Polska leży w Europie.

Byłabym naprawdę przerażona gdybyśmy nadal mieszkali w Polsce mając na dodatek córkę, która wciąż mogłaby zajść w ciążę.

I chyba najgorsze z tego wszystkiego jest to, że to sami Polacy Polakom, a głównie Polkom gotują ten los.


No i jak tu się cieszyć wakacjami?

Nie wiem.

P.S.
Do napisania po….?

11 thoughts on “Mentalnie……

  1. Nie mam słów, bo wszystkie, jakie cisną mi sie na usta w kontekście tego, co sie u nas dzieje, są nieparlamentarne, nie wypada na blogu:( Ale się rozumiem, to oczywiste. Pomysły na stacjonarne wakacje w dobie corony? Chyba tylko plener, pod warunkiem, ze pogoda dopisze, czego życzę 🙂

    Like

  2. Alez nie ma sprawy; klnij ile tylko chcesz;(
    Zdaje sie, ze nie bedziemy musieli sie WCALE zastanawiac nad planami. Istnieja obawy, ze za chwile oglosza lockdown i sprawa rozwiazana:(

    Like

  3. Generalnie mozna…… aczkolwiek nie jet to zalecane:(
    Tak w zasadzie to nie ma dokad wyjsc gdyz wszystko jest zamkniete.

    Like

  4. Dzieki Tessa:)
    Wszystko to robimy (z wyjatkiem pieczenia). Aktualnie leje wiec z wychodzeniem jest troche klopot.
    Kiedys zaczelam robic na drutach szal i byc moze powroce do tego zajecia ….chociaz z chorymi rekami nie jest to prosta sprawa:(

    Like

  5. Bognna, co się u nas dzieje… W sumie u Ciebie “tylko” covid krzyżuje plany, a u nas są dwie zarazy do pokonania i nie wiadomo jak, co, kiedy, gdzie…
    Próbuj szal robić w miarę możliwości oczywiście, traktuj jako ćwiczenia rąk. Trzymaj się!

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s