Category Archives: Dilemmas.

Pieski.

Pieseczki, piesiunie, psiaki. Małe, duże, średnie. Białe, czarne, brązowe i kolorowe. A każdy najśliczniejszy dla swego właściciela. OCZYWISTE jak dla mnie.

Przeczytałam w tutejszej prasie, że w ostatnich miesiącach znacznie wzrosła sprzedaż i adopcja psów. Obawiam się jednak, że to wcale nie jest taka dobra wiadomość jakby się z pozoru wydawało. Aktualnie wiele ludzi bądź nie pracuje, bądź pracuje z domu. Dzieci nie chodzą do szkól. Zamarło życie towarzyskie, kawiarnianie, socjalne i kulturalne. Dopiero od wczoraj można iść na zakupy. Siłą rzeczy wszyscy mają więc sporo wolnego czasu zaoszczędzonego chociażby (jak w przypadku mojego męża) na staniu w korkach.

Ale….ta nienormalna sytuacja się kiedyś skończy. Prawda? Powróci przecież chaotyczne, pełne zadań i obowiązków, pełne stresu i pospiechu, pospieszne i gorączkowe życie.

I co potem z kochanym zwierzakiem?

Do schroniska? Do lasu? Na śmietnik?

Żeby się zająć psem trzeba mieć przecie sporo wolnego czasu.

“Prawdziwy przyjaciel pozostawi ślady łap na Twoim sercu”.     (Z netu).

I nie jest ani chwilowym kaprysem, ani zabawką.

Lecieć albo nie lecieć?

That is the question.

I to pytanie z gatunku tych egzystencjalnych:(
Za trzy tygodnie powinniśmy i bardzo chcemy być na Sardynii. Byłby to trzeci nasz pobyt w tym cudnym miejscu. Wszystko dawno zabukowane i dawno opłacone. Niestety bez możliwości anulacji. Szlag. I d*pa zimna jak mawiają mędrcy.

Dylematem oczywiście jest pięknie i ekspansywnie rozwijający się Corona wirus szczególnie we Włoszech, oraz to, że ja jestem w tej nieszczęsnej grupie ryzyka. Nie chcemy i nie mamy w zwyczaju panikować. Ale………..czy warto kusić los? Czy jest to totalna głupota i brak odpowiedzialności?

Pragnienia swoją drogą, a zdrowy rozsadek swoją.

Inteligencja……

…….wrodzona czy nabyta?

Dzisiejszej nocy około godz.04.30. nad ranem obudził nas wielki i niespodziewany hałas.
Oboje nagle usiedliśmy na łóżku.
Zapytałam: Co to jest?
Samolot. Odparł mój mąż.
Ja: Ale co on tu robi?
Mąż: leci.

Aaaaa…. .

Potrzeba.

Aby prowadzić samochód trzeba zdobyć prawo jazdy.

Aby leczyć ludzi trzeba zdobyć odpowiedni dyplom.

Aby tych ludzi uczyć także

Natomiast, aby wyprodukować dzieci i później ich beztrosko nie szczepić narażając ich i innych życie nie trzeba posiadać żadnych uprawnień.


Dlaczego?




Pytanie.

                  Pogoda jest tak katastrofalno- deszczowo- wietrzna i sztormowa, ze Hector postanowił robić siku w domu. Wiatr jest tak silny, że to małe w końcu zwierzę z trudnością może się poruszać.


Niech to szlag trafi.

No bo tak w zasadzie to po co ma bez sensu moknąc?


Wie ktoś?

Wrrrr.



Nic.

                No i znowu nic. Nic, nic, nic. Żadnej, nawet najmniejszej paczuszki Mikołaj mi nie przyniósł. Jak co roku zresztą.

                       A przecież nie chcę tak wiele. Wystarczy małe, gustowne pudełeczko z jakąś diamentową zawartością w środku.

Zbyt wiele wymagam?

No tak w zasadzie to po co ja grzeczna przez cały rok byłam?


No po co?