Przychodzi baba do lekarza, a ten po przeanalizowaniu wyników , scaningów i innych dupereli oświadcza: ”No cóż musimy niestety operować”. Operować? Znowu? Litości! To po raz 17. Tak, dokładnie 17. Lekarz jest miły, grzeczny i chociaż wyraźnie zmęczony, uśmiechnięty. Okazuje się być człowiekiem kompetentnym, a także „to the point”. Zawsze to minimalnie, ale jednak, trochę pomaga i wspomaga. Ale następna operacja to nie betka. Czyżby, do jasnej cholery, nie było innych ludzi na tym świecie, którzy także by chcieli być troszkę pooperowani? Przecież to fajnie tak sobie poleżeć w szpitalu, być usypianym, kłutym, badanym….. .To naprawdę byłoby wielkim egoizmem mojej strony gdybym chciała te wszystkie niewątpliwe przyjemności zachować tylko dla siebie. A wiec, tak totalnie altruistycznie, chętnie się podzielę.
Ktoś na ochotnika?
Mądry człowiek kiedyś napisał: ”Dobre jest to co minęło
dobre jest to co nadchodzi
a nawet dobra jest
teraźniejszość”.
No wiec panie Herbert ja tego niestety przed sobą nie widzę.