Archiwum dnia: 17 września, 2008

Litości. 46

Przychodzi baba do lekarza, a ten po przeanalizowaniu wyników , scaningów i innych dupereli oświadcza: ”No cóż musimy niestety operować”. Operować? Znowu? Litości! To po raz 17. Tak, dokładnie 17. Lekarz jest miły, grzeczny i chociaż wyraźnie zmęczony, uśmiechnięty. Okazuje się być człowiekiem kompetentnym, a także „to the point”. Zawsze to minimalnie, ale jednak, trochę pomaga i wspomaga. Ale następna operacja to nie betka. Czyżby, do jasnej cholery, nie było innych ludzi na tym świecie, którzy także by chcieli być troszkę pooperowani? Przecież to fajnie tak sobie poleżeć w szpitalu, być usypianym, kłutym, badanym….. .To naprawdę byłoby wielkim egoizmem mojej strony gdybym chciała te wszystkie niewątpliwe przyjemności zachować tylko dla siebie. A wiec, tak totalnie altruistycznie, chętnie się podzielę.

 Ktoś na ochotnika?

Mądry człowiek kiedyś napisał: ”Dobre jest to co minęło

                                                                 dobre jest to co nadchodzi

                                                                 a nawet dobra jest

                                                                 teraźniejszość”.

No wiec panie Herbert ja tego niestety przed sobą nie widzę.