Category Archives: Grafomania.

Horyzont.

Próbowała

I próbowała

Przeskoczyć ponad horyzontem.

A to rozbieg był za krótki.
A to rozbieg był za długi.
A to lało okrutnie.
A to było za dużo słońca.


Zapomniała.
Że kiedy nogi są za krótkie.
To można próbować

Próbować.

I próbować.


Bez sukcesu.
I bez końca.

Prośba.

Rozkołysały się drzewa na wietrze.

Szemrała cicho rzeczka.

Zaśpiewał kos w leszczynie.

Zamknęłam oczy.

Odpłynęłam bardzo daleko.

Do krainy bez bólu.

Bez cierpienia.

Zastaliśmy sami.

Zakołysała się ziemia.

Splotły się razem dwa istnienia.

Trwaj chwilo.
Trwaj.
I proszę.

I błagam.

Niech nic się nie zmienia.

Gdybanie.

A gdyby tak rozlokować się

Proszę Państwa

W cudzej skórze

Mieć inne oczy

Mieć inne włosy

A nawet inne uszy?

A gdyby tak proszę Państwa

Nagle zacząć mówić po chińsku

Obudzić się gdzie indziej

Obudzić się z kimś innym

I mieszkać na ten przykład w Mińsku?

A gdyby tak proszę Państwa

Zostać nagle buddystą

Pasać mrówki na trawie

Kłaść pszczółki do snu

I mieć duszę piękną

I mieć duszę czystą?

A gdyby tak

Droga Bognno

Przestać pisać głupoty

Wyłączyć komputer

I wziąć się do roboty?

Zmrok.

Zmrok.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do domu

O zmroku

Przychodzą potwory

Wchodzą bez pukania

Jak do własnej nory.

 

Czują się jak u siebie

I dobrze się mają

Zjedzą mięso z lodówki

Na pianinie pograją.

 

Do domu

O zmroku

Potwory przychodzą.

Macki mają wszędzie

Uszy mają wielkie

Już takie się rodzą.

 

Czy znów

Dziś o zmroku

Potwór się napatoczy?


A może to fantom?


A może to złuda?


Nieprzyjemna mrzonka?


I strach ma wielkie oczy?

 



Pustka.

Pustka. W pustym domu

 Puste ściany

 Wołają o pomoc.

 

 Głośno stukają obcasy

 Podkreślając każdą   niepotrzebną  sekundę.


 Kapu, kap

 Kapie woda z kranu.

 

 I z oczu.

 

Strumyczek łez wije się pod podłogą.



Strach prze światem

Kryje się w pajęczynie

Zdechłego pająka.

 

Czy ktoś to słyszy?

Tutaj się samotna dusza

Błąka, błąka.


I błąka.