All posts by bognna

RZS – początki.

Reumatoidalne zapalenie stawów – objawy wczesne

  • ból stawów po przebudzeniu;
  • sztywność mięśni;
  • obrzęki;
  • zmęczenie;
  • utrata wagi;
  • brak apetytu;
  • stan podgorączkowy;
  • sztywność mięśni;
  • osłabienie mięśni;
  • zaniki mięśni;
  • obrzęki;
  • tkliwość stawu na dotyk i uścisk;
  • ograniczenie ruchomości stawów;
  • przykurcze stawów;
  • problemy z wyprostowaniem palców;
  • ból karku;
  • zawroty głowy;
  • zaburzenia równowagi;
  • zaburzenia mowy;
  • drętwienie;
  • mrowienie palców;
  • niemożność zaciśnięcia dłoni w pięść

Wczesne objawy reumatoidalnego zapalenia stawów nie są dokuczliwe, co sprawia, że chorzy zgłaszają się do lekarza dopiero na kolejnym etapie rozwoju choroby. W RZS występuje symetryczne przewlekłe zapalenie stawów.

Nie lekceważcie. Czas gra istotną rolę.

Ot, zagwozdka.

Członek rodziny mojego męża leży aktualnie w szpitalu. Opieka, jak sam twierdzi, nie jest zła, aczkolwiek bez chociażby jednego słowa pocieszenia czy empatii, jedzenie paskudne (no, ale to jest jakby oczywiste podczas pobytu w szpitalu), ale najbardziej doskwiera mu brak możliwości odwiedzin ze strony rodziny. Z wiadomego powodu zresztą.
Mąż zapytał go wczoraj przez telefon czy bardzo się nudzi i czy ma wystarczającą ilość rzeczy do czytania. Na przykład książki, gazety, czasopisma czy jakiś na ten przykład kindle?

Pacjent odpowiedział:
Nie, nie mam niczego do czytania no bo tak właściwie to po co?

Właśnie.

Wie może ktoś?

Ja pojęcia żadnego, ani nawet tego zielonego nie mam.

Chroniczne zmęczenie.

No właśnie. Gdyby istniały jakieś mistrzostwa świata w dziedzinie zamęczania ludzi to zapewniam, że gościec byłby zwycięzcą.
Czasami jestem pytana o moje samopoczucie. Kiedy jestem akurat w dobrym nastroju to odpowiadam, że wszystko jest ok. Kłamiąc oczywiście jak z nut.

Kiedy powiem prawdę, że zdycham i że jestem strasznie, i koszmarnie zmęczona pada pytanie „zmęczona, ale czym? No właśnie. Czym? Ano niczym. Życiem być może. Nie muszę nawet placem kiwnąć, żeby padać na twarz. Szczerze mówiąc nawet nie pamiętam, jak to jest NIE być zmęczoną, ale podejrzewam, że jest to całkiem fajne uczucie.

Wielokrotnie bywa, że z tego zmęczenia płaczę lub chce mi się wymiotować.

„Był zmęczony, obolały, rozczarowany. Pragnął przestać być, zniknąć, zgasnąć, zamknąć oczy i nigdy już ich nie otwierać, w tym czy innym ciele, w tym czy innym świecie. Pociągała go ciemność pod powiekami. Myśl, że miałby się gdzieś jeszcze obudzić, nieznośnie go męczyła.

(O.Tokarczuk).



Nadzieja.

Jest.

Powoli, ale jednak otwierają się granice pomiędzy krajami. Nasze zabukowane wakacje na przełomie sierpnia i września prawdopodobnie dojdą więc do skutku. Z naciskiem na prawdopodobnie.
Mam naprawdę dosyć tego prostego, trywialnego życia. Tych rozmów o selerze w zupie (raz za dużo, raz za mało, nigdy w sam raz) i o tym, kiedy znowu będziemy sprzątać. Większych wydarzeń nie zaobserwowałam.

I tak na szczęście mamy ogródek, TV, Netfix, Internet, książki, a także e-ticket do Filharmonii Berlińskiej. Mamy także (dzięki mężowi) co jeść i co pić. Ale…… serce boli wspominając „stare” życie. Nie wychodzimy nigdzie. Ani do restauracji, ani do znajomych, ani do kina, ani na koncert. Nigdzie. Nikt nas nie zaprasza ani my nikogo nie gościmy. To jest, że powtórzę, za mistrzynią „erzac cholera nie życie”. Nie potrafię sobie wyobrazić ludzi, którzy się nie kochają lub chociażby trochę lubią i żyją w lockdown na np. 45m kw. Tragedia. Zycie, to prawdziwe, stanęło w miejscu. W tym całym zdarzeniu najszczęśliwszy jest psiak, gdyż spaceruje kilka razy dziennie i praktycznie nigdy nie jest sam.  Cały czas martwię się o mamę, ale jak do tej pory jest dobrze. Siostra i cała jej rodzina ściśle przestrzegają narzuconych zasad. Wiem jednak, że ostatnie doniesienia z województwa Śląskiego są niewesołe. No i dzięki ci współczesna technologio za SKYPE 😊

Noszenie maseczek próbuję przerobić na zabawę dopasowując ich kolor do koloru ubrania.

Całkiem fajnie to wygląda;(

Mój mąż ochotniczo i z ochotą właśnie wrócił do pracy chociaż nadal może pracować z domu. Wcale, ale to wcale mu się nie dziwię. Gdybym mogła pracować zrobiłabym dokładnie tak samo. To co jest korzystne (a jednak jest coś takiego) to bardzo, ale to bardzo pozytywny wygląd naszego konta bankowego co jest oczywiście skutkiem siedzenia w domu.

Patrzę na naszych sąsiadów. Wielu z nich to emeryci w bardzo zaawansowanym już wieku. W ciągu ostatnich miesięcy większości przybyło kilka lat. Postarzeli się, poszarzeli i jakoś zmarkotnieli. Nawet ci niezwykle rozmowni machają tylko ręką na powitanie i odchodzą. Kluby seniorów nadal zamknięte. A trzeba przyznać, że działają one tutaj prężnie i znakomicie oferując oprócz jedzenia i picia (jak to we Flandrii) całą gamę zajęć. Od fitnessu do kursów komputerowych i językowych. Wycieczki i spotkania okazjonalne. Jedni sąsiedzi należą do chodziarzy. Piękne hobby połączone z nauką. Jeszcze inni partycypują w Uniwersytecie trzeciego wieku. Jeden z sąsiadów jest wolontariuszem w tutejszej szkole, gdzie stara się naprawiać praktycznie wszystko. Jego żona udziela się w domu opieki. ETC….. .

Tego wszystkiego, a także kontaktów z rodzinami i przyjaciółmi nagle zabrakło.

Izolacja sprawia, że coraz bardziej nie chce się żyć i coraz bardziej chce się nie żyć.