Wszystkie wpisy, których autorem jest bognna

Tak mi się Twoja twarz rozpływa.

Tak mi się Twoja twarz rozpływa

i niknie we mnie jak widnokrąg,

z którego odejść trzeba. Głos Twój,

Twe oczy, uśmiech jak przelotny

wiatr, gdy się o twarz ociera,

jeszcze drży we mnie i jak ptak,

który tak lekko i ostrożnie

w powietrzu waży się, jak gdyby

oddechem był — ulata ze mnie,

rozpływa się i niknie. Próżno —

Ty wiesz, że w szyby nocnej czerń

jak w życie swoje dawne patrzę,

lecz Ciebie tam już nie ma.

Tylko mgła, która w górę się podnosi…….

Tadeusz Borowski

Drodzy wierni czytelnicy blogu Dotyk bólu.

W sobotę minął rok od odejscia Bognny. Zgodnie z Jej życzeniem, z blisko 1300 postów, zostawiam tylko dwie kategorie, głównie wiersze. Wiem, że to okalecza oryginalną wersję bloga, ale wiem też, że Bognna sama zamierzała tak w przyszłości zrobić. Będę dalej zaglądał na ten blog i odpowiadał na ewentualne komentarze.

J. mąż Bognny

À propos, prawdziwe imię Bognny to Bogusia od Bogusława

Reklama

R.I.P. Bognna

Bognna taka jaką była

Życie się wyżyło.

Zmęczenie się zmęczyło.

Znużenie się znużyło.

Miłość się wykochała.

Lecz rdza w sercu pozostała.

Listy dawno napisane

Hulaj dusza.

Co jest grane?

A na ranach już skorupa
Bicia serca nikt nie słucha.

Nawet mleko się rozlało?


No i co nam pozostało?

P.S.

Drodzy wierni czytelnicy blogu Dotyk bólu.

W piątek 8-go stycznia odeszła od nas moja ukochana dziewczyna, żona, mój najlepszy przyjaciel. Odeszła nagle, bez zapowiedzi, we śnie. Obudził mnie Jej ostatni głośny oddech. Ostatni wiersz niezamierzenie okazał się proroczy. Boli strasznie. Tak bardzo się kochalismy.

Świat się kręci dalej a ja nie rozumiem dlaczego.

J. mąż Bognny

Pora umierać.

Życie się wyżyło.

Zmęczenie się zmęczyło.

Znużenie się znużyło.

Miłość się wykochała.

Lecz rdza w sercu pozostała.

Listy dawno napisane

Hulaj dusza.

Co jest grane?

A na ranach już skorupa
Bicia serca nikt nie slucha.

Nawet mleko się rozlało?


No i co nam pozostało?

Jesienny listek II*

Malutki listeczek

Zaczął podróżować

Poleciał do Moskwy

Oraz do Krakowa.

Zatrzymał się w Pradze

A także w Warszawie

W Paryżu przekąsił

„Śniadanie na trawie”.

W San Paulo zobaczył

Wielkiego Jezusa

Coloseum w Rzymie

W Brukseli fallusa.

Chciał jeszcze do Oslo

Oraz do Sajgonu.

Ale się rozmyslił

Bo najlepiej w domu.

* Ten drobny żarcik dedykuję głównie Annie, gdyż ona jest jego inspiratorką:)

Jesienny listek.

Malutki listeczek

Se leżał na trawie.

Oglądał świat wokół

I patrzył ciekawie.

I marzył o zimie

O ciepłej pierzynie

I marzył o wiośnie

Ćwierkającej radośnie

I tak się rozmarzył

Że wiatru wcale nie zauważył.



A ten przyszedł

I dmuchnął

I było po sprawie.

Ty.

Jesteś

Promykiem słońca.

Kroplą deszczu

Na wyschniętych ustach.



Zapamiętanym przez powtarzalność

Dotykiem.

Istniejesz jako

Kręgosłup życia.

Jesteś lustrem

W którym przeglądam się roniąc łzy.

Byłeś.

Jesteś.

I proszę bądź nadal.

Zawsze.

Bez końca.

A la maison II.

Odwiedziliśmy słynny Cherbourg z jego równie słynnymi parasolkami. Te nadal są robione ręcznie, co oczywiście można oglądać. Jestem zodiakalną Wagą (skaranie boskie), a więc chciałam sobie kupić taką parasolkę w prezencie. Cena? Od 180 do 650 euro. Łatwo się domyślić, że zmieniłam zdanie. Z powodu braku odpowiedniego koloru, rzecz jasna😉


A oto one na ulicy służące jako dekoracja:

Psiak odkrył w sobie nową pasję: kopanie dziur na plaży. W tych dziurach później sobie z rozkoszą leżał ku naszej i przechodzących obok ludzi radości:

Na wakacjach poznałam dogłębną wiedzę mojego męża na temat makijażu. Pewnego poranka, widząc mnie w łazience nakładającą tusz na rzęsy powiedział: jesteśmy na wakacjach. Nie musisz więc nakładać maskary na cała twarz(!) Posłuchałam oczywiście. Jak zawsze.

I na koniec fotografia domku na sprzedaż. Ktoś chętny?

Mam nr telefonu jakby co. Udostepnię bez najmniejszego problemu.

A la maison.

Powrót do domu minął świetnie, bez najmniejszych problemów. Przejechaliśmy te ponad 600 km w sześć godzin, zatrzymując się 2 razy, co chyba jest niezłym wynikiem. Francuzi autostrady mają świetne, aczkolwiek konkretnie płatne…. i dzięki temu prawie puste. Aktualnie z niecierpliwością czekamy na mandaty. My jesteśmy na miejscu, ale chęć i wena do pisania pozostała chyba w Normandii.

Normandia – piękne plaże, skaliste wybrzeże i urokliwe miasteczka z charakterystyczną architekturą. Normandia zachwyca krajobrazami oraz gościnnością. Znajdziemy tu wiele unikalnych zabytków. Podczas pobytu w Normandii nie można przegapić klasztoru Mont Saint-Michel, który góruje nad średniowiecznym miasteczkiem, położonym ok. 2 km. od stałego lądu. Spektakularne klify w Étretat to kolejna pocztówka z Normandii – kredowe skały tworzą imponujące urwiska opadające stromo do morza. Obowiązkowym punktem wycieczki jest również malowniczy port w Honfleur (cudo). Normandia słynie z pysznej kuchni – ostrygi i naleśniki z mąki gryczanej to tutejsza specjalność. Te naleśniki to wprost bajka i już są w moim menu.

O swojej miłości do Francji pisałam wielokrotnie, nie będę teraz już przynudzać. Przez cały czas uważam, że powinnam właśnie tam, a nie gdzie indziej, mieszkać. Ale jest jak jest i w domu też jest fajnie. Home sweet home w końcu.

W pierwszym tygodniu pobytu przeżyliśmy najprawdziwszy sztorm na oceanie. Ludzie! Jakież to groźne, a zarazem niezwykle pasjonujące. Wiatr wiał tak silnie, że nie potrafiłam sama zrobić kroku. A Hector prawie fruwał w powietrzu.I tak się my ludzie puszymy, nadymamy i stroszymy piórka, a w obliczu tej niewiarygodnej siły jesteśmy zwyczajnie niczym.


Przebywaliśmy w prowincji Manche i pomimo tego, że przez cały nasz pobyt strefa była zielona, zdyscyplinowani mieszkańcy wszędzie nosili maseczki. A nie musieli tego robić. Chapeu bas.

Niestety inaczej niż w zeszłorocznej Bretanii, Normandia nie słynnie z hodowli krewetek, a z hodowli ostryg. Niewiarygodne ile się ich tutaj produkuje. I o ile krewetki uwielbiam, do ostryg nie potrafię się przekonać. Najsłynniejsze napoje to Calvados i Cidre. Obydwa okropne. Za miejscowy Camembert to jest majstersztyk i creme de la creme wśród serów.


A tak wygląda hodowla ostryg:

Mój mąż się nimi zajadał i w efekcie zaczyna trochę taką ostrygę przypominać.

A suivre….. .