Obchody z okazji zakończenia I Wojny Światowej są z reguły bardzo huczne, (kto pilnie uczył się w szkole historii wie dlaczego)oraz obchodzone w Belgii z dużą, należytą powagą.
Dla nas prywatnie niezwykle udany i niezwykle długi weekend. Zdarzyło się wiele:
– uczestnictwo w bardzo udanym party
– dwie miłe wizyty u nas w domu
– wyjazd na spacer do lasu, a potem na bardzo smaczny lunch
– wieczór, każde z nas zatopione we własnej lekturze, a wszystko podlane dobrym winem. Nie trzeba nic mówić, aby osiągnąć poziom perfekcyjnego porozumienia.
Cisza i spokój niezakłócone żadnym niepotrzebnym dźwiękiem.
Nawet ból, wprawdzie poskromiony końską dawka leków, daje żyć.
"Nic dwa razy sie nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy."
Wiem ,wiem Pani Wisławo wiem…. .
A jednak szkoda.