Archiwum dnia: 16 listopada, 2008

Los.

                                     Los może być okrutny, łaskawy, zaskakujący, nieprzewidywalny …..itd. Ale nie o taki los tutaj mi chodzi. „Los” to także tytuł książki autorstwa Tom Naegels i filmu na niej opartego w reżyserii Jan Verheyen.

 Los is de derde roman van Tom Naegels, voormalig journalist van Het Laatste Nieuws en vast columnist van deze krant. In een ongecompliceerde taal vertelt hij het autobiografische verhaal van een naar de dood hunkerende grootvader, een onmogelijke Pakistaanse liefde en rassenrellen in Borgerhout”.

                                  Żadna wielka literatura czy wielkie kino, ale całkiem przyzwoite flamandzkie dzieła traktujące w wersji „light” bardzo poważne zagadnienia egzystencjalne takie jak śmierć, eutanazja, ksenofobia czy integracja. Nie mam zielonego pojęcia, czy i w jaki sposób pisze się o integracji z cudzoziemcami w Polsce, nie wiem nawet czy temat ten jest serio traktowany i czy przygotowuje się jakoś (np. w szkołach czy mediach) polskie społeczeństwo do tego problemu. Czytam jedynie skargi i żale Polaków zza granicy okraszone często drwinami i wyśmiewaniem lokalnych społeczeństw, pełne uprzedzeń i zupełnie niezrozumiałego dla mnie poczucia wyższości.

                                  Tymczasem wg mnie obcy kraj to jakby obcy dom. Nic innego. Przychodząc do niego BEZ zaproszenia należy się liczyć z konsekwencjami: a to gospodarze mają inne plany, są zmęczeni, zapracowani, chorzy lub po prostu nie mają ochoty na naszą wizytę. Wpadamy nie w porę i należy sobie z tego zdawać sprawę już przed przyjściem. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, aby oddali nam oni swój największy pokój jako sypialnię, dostosowali swój rytm życia do naszego, zaczęli zachowywać się tak jak my, zmienili swój sposób myślenia, wyrażania swoich myśli i żeby zaczęli odżywiać się tak, aby głównie nas zaspokoić i zadowolić. Nie, nie jesteśmy, bowiem wcale gośćmi, a intruzami, a to zmienia całą sytuację.

Osobiście nie cierpię niezapowiedzianych wizyt i raczej nikogo sobą na siłę nie uszczęśliwiam.I wcale nie ma to związku z gościnnością czy jej brakiem. Dokładnie wręcz przeciwnie, chcę się zawsze do wizyty przygotować, zarezerwować czas, przygotować odpowiednio dom, nakryć pięknie stół i zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby goście dobrze się u nas czuli. To właśnie JEST gościnność. Żądamy często zrozumienia i tolerancji wobec siebie, sami zachowując się dokładnie przeciwnie. Zawsze myślałam, ze jest to jako tako ewidentne, przynajmniej dla ludzi wykształconych, ale niestety nie jest to prawda. INNE wcale nie jest gorsze, dziwaczne czy, o zgrozo, godne pogardy.

A że nie zupełnie zgodne z naszymi poglądami?

Co z tego?

Nikt nie ma patentu na doskonałość, a jedyna (oczywiście nasza) prawda nie istnieje. Ile jednak osób zadaje sobie intelektualny wysiłek, aby to zrozumieć? O tym także jest „Los”.

Tytuł po flamandzku znaczy: wolny/o, luźny/o czy swobodny/nie.