Wbrew danym sobie wcześniejszym obietnicom znowu ugrzęźliśmy w „24”. Cholera, nie gotujemy, nie śpimy, nie kochamy się (chociaż to także z powodu ciągle bolącego brzucha), maż zaniedbał pracę naukową i co najgorsze pies NIE wychodzi na spacer. Oglądamy na własnym “home cinema”, a więc efekty audio-wizualne są naprawdę świetne. Skaranie boskie!
Co jest takiego w tej serii, że nie możemy się oderwać i wirtualnie żyjemy w LA?
Dammit, Jack!
W ubiegłym tygodniu w USA, wprawdzie znacznie opóźniona z powodu słynnego strajku scenarzystów, weszła na ekrany telewizji FOX siódma seria. Nie ma więc dla nas, niestety, ratunku.