Komplikacje.

                              No niestety wskutek tzw. komplikacji pooperacyjnych mam w piątek nową operację.

Brak mi słów.

                            Nie potrafię nawet określić mojego stanu emocjonalnego w tej chwili. Po prostu płaczę i płaczę, ale to niewiele mi pomaga.

                               Powoli, acz nieuchronnie, zbliżam się chyba do poziomu psychicznego zwanego paranoją.

                              Zawsze jest nadzieja, że się w końcu NIE obudzę z narkozy.  

Dodaj komentarz