No tak, jest maj i wkrótce zaczynają się egzaminy. Normalnie rzecz biorąc ja zaczynałabym
panikować, pocić się, mieć biegunkę (dobre na zachowanie linii), nie spać po nocach…….. itp. Zawsze tak samo reaguję na stres. Lubię przesadzać, „wydziwiać” (jak to nazywa mój mąż), ale w życiu nie oblałam jeszcze żadnego egzaminu. Przerwałam moja edukację włoskiego. Ale sentyment pozostał. Zresztą mam nadzieje wrócić do niej od października.
I co mi pozostało? Ano nie tak wiele. Na ten przykład ogladanie włoskiej telewizji. Italiani mają rewelacyjną wprost stację telewizyjną RAI 3. Bardzo, ale to bardzo dobre programy o kulturze, literaturze, zdrowiu, poezji. Długie i wyczerpujące wywiady z mądrymi ludźmi np. ze świata medycyny. Jest to telewizja edukacyjna, ale wcale nie nudna czy sztywno dydaktyczna. Sporo dobrych filmów i dobrej muzyki. Żadnych tańców na czymś tam i innych, podobnych żenujących produkcji. Mają oni także doskonałe kino, ale nie wiem na ile dociera ono do szerszej publiczności. Nie wzruszam się łatwo w kinie, ale płakałam na „ Il cinema Paradiso” czy na „ La meglio gioventù”…. . Niezapomniane przeżycia. Jak na prawdziwego twardziela przystało, łzy w oczach miał zresztą także mój mąż. Piękna jest także włoska poezja i muzyka. O włoskim designie i o włoskiej modzie nawet nie wspominam. Bo i po co? Wszyscy wiedza i wszyscy znają.
Jako przykład dobrej wg. mnie muzyki mój ukochany Paolo Conte. Całkiem niedawno dawał dwa koncerty w Belgii, a ja po prostu przegapiłam. Do dzisiaj nie mogę sobie tego wybaczyć. Ale może jeszcze kiedyś przyjedzie?
Italia ma także historię, kulturę, a przede wszystkim architekturę, którą mogłaby swobodnie oddzielić tak z pół Europy. Mieszanka tam ras i narodowości doprowadziła do powstania, wg. mnie, zdecydowanie najładniejszej nacji na świecie. No i wreszcie la cuccina italiana! Chyba współczesny świat ( a z całą pewnością USA) umarłby zwyczajnie z głodu gdyby nie wszechobecna ekspansywność Włochów i te ich tanie pasty, spaghetti, pizze… . Ale kuchnia włoska to także kuchnia super smaczna, droga i wyrafinowana o naprawdę niepowtarzalnych smakach.
Ja wiem, że mają także bród, smród i ubóstwo. Nieuprzejmych oraz niekompetentnych urzędników i kelnerów, mafię, korupcję i porównywalną z Polską „klasę” klasy politycznej. Jednakże jak się, thanks God, w jakimś kraju nie mieszka to jego wady mają jakby mniejsze dla nas znaczenie. Przebywając we Włoszech tylko na wakacjach nie zwraca się uwagi na np. trudy życia codziennego. Jest to, rzecz jasna, całkiem normalne i oczywiste.
Tak generalnie to ten wpis miał być o tym, że całkiem fajnie jest być chorą, bo można tym stanem usprawiedliwić swoje lenistwo zarówno to fizyczne jak i to intelektulne. A niech żesz to…. .