Archiwum dnia: 12 października, 2009

Urologiczny fakt autentyczny.

                              W sobotę spotkaliśmy się z przyjaciółmi. Nic nadzwyczajnego, gdyż widzimy tych ludzi często i regularnie. Nasz znajomy jest urologiem. Piastuje on nawet tytuł profesora, przez co chcę powiedzieć, że sporo już w swoim zawodowym życiu widział oraz słyszał. Opowiedział nam taką oto historyjkę z poprzedniego tygodnia. Przychodzi młoda dziewczyna, studentka po raz pierwszy do urologa. Narzeka na stale powracające, bardzo bolesne zapalenia pęcherza. Historia trwa już od jakiegoś dłuższego czasu, a antybiotyki w zasadzie nie pomagają. No cóż, mówi nasz kolega, potrzebne jest więc badanie urologiczne. Zaprasza pacjentkę za parawan, aby się do badania przygotowała, a potem na specjalne, urologiczne łóżko (dla szczęsliwców, którzy nie wiedzą jak wygląda takie łózko – podobne do ginekologicznego). Sam jednak musi wyjść na parę minut, gdyż sam ma tego dnia problemy żołądkowe, czyli zwyczajną biegunkę. Wraca po jakiś 4 – 5 minutach i cóż widzi: dziewczyna leży na łóżku rozebrana DO, a nie że tak powiem OD połowy. Przygotowała się więc do badania urologicznego zatrzymując majtki, jeansy i kozaki na ciele. Znajomemu odebrało wprost mowę.

 

                    I cała ta historia to jest tzw. fakt autentyczny.