Archiwum dnia: 19 października, 2009

Zbrodnia i kara.

                         Wyjechaliśmy na parę dni do Freiburga. Mój mąż służbowo, a ja jako słodki balast. Miastem tym i okolicą zachwycałam się na tym blogu jakiś czas temu, więc nie będę się powtarzać. Dodam tylko, że wszystko się zgadza: nadal jest bardzo ładnie, czysto i przyjemnie. Zachwycająca okolica, szczególnie o tej porze roku.

                         Ostatni weekend spędzony tam u naszych przyjaciół także zaliczam do naprawdę niezwykle udanych. Nawet nasze psy, które znacznie się postarzały, nie toczyły ze sobą zabójczej walki.

                        Ale chcę napisać o czym innym. A mianowicie moje ciało potraktowało ten wyjazd jako zbrodnię. Tak, dokładnie zbrodnię, za którą jestem teraz srogo ukarana. Prawie nie mogę się poruszać, chodzić, a dzisiejsze wstanie z łóżka zajęło mi jakieś 25 minut. Mam gorączkę i nawet siedzenie przy komputerze jest katorgą. Każda próba jakiegoś większego wysiłku z mojej strony tak się właśnie kończy. A przecież nie zdobyłam żadnego szczytu! Nigdzie nie szalałam. Trochę pochodziłam i pospacerowałam, pozwiedzałam, ale głównie w samochodzie. Jeżeli sytuacja się nie poprawi będę zmuszona znowu iść na parę dni do szpitala. Do jasnej cholery.

 

                         Czy to moje życie musi być jak dramat Dostojewskiego?