Archiwum dnia: 10 listopada, 2009

Koszmar. 35

                         Powraca uporczywie jak wrzód na d***e. Senny koszmar.

                Leżę w sali operacyjnej. Jest zimno, nieprzytulnie, bezosobowo. Jestem przykryta jakimś zgrzebnym prześcieradłem. Strasznie się boję i trzęsę ze strachu. Nagle, na jakiś nieznany mi sygnał, pojawiają się ONI. Lekarze, zwani operatorami. Jest ich sporo i wszyscy wyglądają jak Marsjanie. W pewnym momencie pochylają się ONI nade mną, każdy z ogromnym nożem. Wszystkie te noże lądują jednocześnie w moim brzuchu.

 

               Budzę się z krzykiem lub raczej z wrzaskiem, zlana potem.

 

Koszmar odwiedził mnie znowu ubiegłej nocy.