Archiwum dnia: 23 grudnia, 2009

Areszt domowy.

                        W Belgii zima! Paraliż i paranoja; nic nie działa i nie jeździ. Kompletny chaos. Mój mąż zwykle wraca z pracy do domu autostradą w jakieś 25 minut, a w ubiegły czwartek zajęło Mu to 3,5 godziny. Śnieg to niestety dla mnie areszt domowy, jak nie przymierzając dla innego, sławnego Polaka. Ale ma swój urok.

Areszt domowy1.

                           Pies, zupełnie ze śniegiem nieobeznany, na znak protestu chyba, przestał sam wychodzić do ogrodu i nie sika więc.