Coraz smutniej robi się w telewizyjnych wiadomościach. Nic innego jak kryzys, zwolnienia i bankructwa. Inne, pozytywne wieści są tak znikome, że nawet trudno je zauważyć. Belgia, ekonomicznie, należy do jednych z najbardziej zglobalizowanuch krajów świata, stad podatność na wahania w ekonomii jest tutaj ogromna. Wielkie do tej pory i bogate korporacje zaczynają swe oszczędności rzecz jasna od zagranicy. Codziennie pracę traci kilkaset osób, głównie robotników.
Belgijski przemysł, jako taki, praktycznie nie istnieje. Ostatnia ostoja „Fortis” bank praktycznie zbankrutowała i zostały chyba jedynie………. pralinki. Pralinki są absolutnie fantastyczne i niezwykle smaczne, ale to chyba trochę za mało jak na jedyną wizytówkę kraju. Nawet największy browar na świecie „InBev”, dotychczasowa absolutna duma belgijska, znajduje się w tej chwili w brazylijskich rękach. Żal d*** ściska!
I co z tego, że kryzys osobiście mnie nie dotyka. Szczęście w nieszczęściu moi najbliżsi związani są z nauką i medycyną, a jak wiadomo, nawet w kryzysie ludzie chorują. Aczkolwiek jedna z naszych przyjaciółek, malarka, już boleśnie odczuła „finansowy brak zainteresowania”, że się tak wyrażę, swoją sztuką, a badania naukowe są, rzecz jasna, bardzo zależne od koniunktury. Wszystko więc kwestią czasu. Money, money, money…. .
„Money turns the world around” śpiewała niezapomniana L. Minnelli w równie niezapomnianym „Cabaret”, a my podskakujemy jak pajace i kukiełki w rytm możnych i bogatych tego świata, a wesoły i do niedawna beztroski taniec konsumpcyjny zmienił się w „danse macabre”. O decydentów tego świata nie musimy jednak się wcale martwić. Dyrektor upadłego banku ( wspomniany "Fortis" )otrzymał bowiem na otarcie łez 4 MILIONY (!) euro odprawy. A wszystko absolutnie zgodnie z prawem.
Nie trudno chyba sobie wyobrazić co zwalniani ludzie muszą przeżywać! Szacuje się, że za jednym zwolnionym pracownikiem „stoi” (czyli jest na utrzymaniu około 3 osób). Każdy więc pojedynczy dramat trzeba mnożyć razy 3.
Mnie osobiście intryguje jedank co innego: gdzie do tej pory przebywali wszyscy ekonomiści? Teraz, kiedy jest za późno, mądrzyć się potrafi się każdy. Nawet ja, która o ekonomii nie ma prawie żadnego pojęcia.
Co robili wszyscy szanowni profesorowie ekonomii do tej pory?
Dlaczego nikt nie uderzał na alarm?
Być może kryzys był nie do uniknięcia, ale przewidziany, byłby na mniejszą skalę?

Z jakiegoś powodu