No tak, tyle planów, szukania w necie, tyle zabiegów organizacyjnych, a tu tak zwyczajnie spadł śnieg i do Lille wcale nie pojechaliśmy! I to w żadnym wypadku nie z powodu stanu mojego zdrowia. Uznaliśmy zwiedzanie miasta, brnąc przez śnieg i walcząc z temperaturą -8 stopni, za bezsensowne. Ja ledwo człapię nawet bez tego śniegu.
Było mi, rzecz jasna, trochę przykro, ale od czego są końcu racjonalni naukowcy w domu: ”Przecież to Lille się nigdzie nie wyprowadzi, prawda?”
Prawda.