To już nudne, nawet dla mnie samej; że znowu szczęście przebywa za granicą, że znowu samotny wieczór, samotna noc i jeszcze trzy następne przede mną…. . Z drugiej strony nie jestem jakąś umęczoną samotnicą, wręcz przeciwnie jest sporo ludzi wokół mnie. A jednak, a jednak, a jednak. Wymyślam jakieś takie quasi istotne zajęcia jak chociażby pisanie tego bloga, sprzątanie, czytanie, telefonowanie. Quasi ważne zajęcia w quasi ważnym życiu.
A tymczasem najprawdziwsza butelka z winem do połowy opróżniona. Szkoda, że nie jest to quasi butelka.
Czy to już alkoholizm?
Jeszcze tylko dwa łyki (przysięgam, że nie więcej) i idę spać jednocześnie popełniając przestępstwo, a mianowicie pies może spać razem ze mną. Nawet porządnego przestępstwa nie popełniam tylko znowu takie quasi.
Ok, mam nadzieję, że chociaż mój sen nie będzie quasi snem.