Archiwum dnia: 11 marca, 2010

Odrobina optymizmu.

                               Czuję się jakby ostatnio trochę lepiej. W zasadzie nie bardzo potrafię powiedzieć dlaczego. Nie zmieniałam żadnych lekarstw, nie dostaję też nowych. Obowiązuje mnie stara i stała procedura. Ćwiczę jedynie więcej w domu (i jak na razie wygrywam z moim wrodzonym chyba lenistwem), ale to nie może być jakąś istotną przyczyną. Wiem także, że typowe dla mojej choroby są powracające „ups” i „downs”. Ale co tam, trwaj chwilo!

Oczywiście ciągle jestem bardzo chora, słaba i zdechła, ale mniej cierpię.

                               Odważamy się nawet planować nasze wakacje. W najbliższą niedzielę zabukujemy. I nie tylko; planujemy także przyjazd w maju do Polski. Trzymam za nas kciuki.

Rzecz jasna czuję także jakby mniejszą potrzebę kontynuowania tego bloga.