Programowanie mózgu.

                               Wczoraj byłam na kontroli w szpitalu. Po raz kolejny bardzo, ale to bardzo jestem zadowolona ze zmiany szpitala chociaż mam do pokonania bez porównania większą odległość. Bez wielkich nazwisk i bez wielkich tytułów przed nimi, ale grzecznie, punktualnie, kompetentnie, miło i zwyczajnie po ludzku. Ogromna różnica. Jak różnorodnie można jednak traktować człowieka jako pacjenta: przedmiotowo lub podmiotowo. Znacznie, ale to znacznie mniej stresu.

Jak ten chirurg to robi, że czuję się tam jak na przyjacielskiej pogawędce?

A przecież chodzi o poważne sprawy oraz o poważne problemy.

                             Pacjent jako podmiot, jako partner w leczeniu, traktowany poważnie, traktowany z respektem i z szacunkiem; w tym według mnie tkwi esencja sztuki medycznej przez bardzo, bardzo duże „S”. Tak w skrócie. Niby proste i oczywiste, nawet banalne, a tak trudne do osiągnięcia.

                            Niestety moje ukochane procratination dobiegło końca. Operacja musi jednak się w końcu odbyć choćbym niewiadomo jakich sztuczek używała. Zresztą, przebogaty btw, ich arsenał już mi się wyczerpał. Termin został ustalony na wtorek 20.04. Zostało mi więc 12 dni do zabiegu i teraz intensywnie pracuję nad zaprogramowaniem mojego mózgu tak, aby myślał on i zajął się czymś innym.

Łatwo powiedzieć.

 

Dodaj komentarz