Archiwum dnia: 5 sierpnia, 2010

Cysty.

                               Zawsze, kiedy jest gorąco “coś” się dzieje z moją skórą. Chory system immunologiczny staje się wtedy jakby bardziej „chorszy”. Tak się zdarzyło oczywiście i w tym roku. Miałam już jakiś rodzaj gangreny na nogach, potem na plecach. Leżałyśmy sobie obie (ja i ta gangrena) przez tydzień w szpitalu gdyż nie reagowała na żadne antybiotyki.

Ale ter zake czyli do rzeczy po flamandzku.

                    Na lewej piersi, pod pachą pojawiła się mi cysta, a tak w zasadzie to nawet dwie. Obie zostały wczoraj usunięte i nie są złośliwe. Pomimo miejscowego znieczulenia zabieg bolał jednak okrutnie. Dziwię się tym cystom. Jest tyle ładniejszych / zgrabniejszych / jędrniejszych i młodszych piersi, a one nic tylko chciały być właśnie u mnie.

                  Usunięcie jak wspominałam bolało, ale trochę znieczulenie wspomógł niewiarygodnie wprost przystojny chirurg.

                  Czy ktoś się kiedyś zastanowił dlaczego akurat w tym zawodzie jest aż tylu przystojnych facetów?