Wczoraj wieczorem podzieliłam się niezwykle głęboką, własną myślą intelektualną z moim mężem. Powiedziałam mianowicie, że bez szminki na ustach (używam zawsze bezbarwnej, nabłyszczającej) i bez lakieru na paznokciach (maluję je w kolorze „paznokciowym” tak żeby wyglądały na zadbane) czuję się naga.
– Jaka? – zapytał mój mężczyzna.
NA-GA.
Mąż patrzył na mnie z uwagą przez dłuższą chwilę, wydał z siebie coś w rodzaju agonalnego jęku i wrócił do czytania gazety. Przez cały wieczór był jednak jakoś dziwnie zaniepokojony.
Zawsze to wiedziałam, ale teraz mam 1000% pewności, że on jednak nie pochodzi z Wenus.