Śmierdzący leń to ja. Z powodu śmierci naszego psiaka egzaminów w styczniu nie zadawałam i chociaż mogę zdawać styczniowe i majowe razem to postanowiłam tego nie robić. Ponieważ mi się nie chce. I nie szukam nawet jakiegoś usprawiedliwienia dla siebie czy dla innych. Nie i już.
Trochę sobą pogardzam za takie podejście do sprawy, ale trudno tak czasami w życiu bywa.
Ale tak między Bogiem, a prawdą czy potrzebny mi następny dyplom?
Nie.
Wiem, że popełniam błąd, ale w końcu: „Błędy człowieka czynią go sympatycznym” (Goethe).
Właśnie.