Archiwum dnia: 26 kwietnia, 2012

1232 km.

    Tylko lub aż 1232 km……. i zawitam do mojego domu rodzinnego do mamy i siostry. Jutro rozpoczynamy naszą coroczną pielgrzymkę do kraju.

 

Moje miasto.

„To miasto, może nie najpiękniejsze 
Tu jednak wszystko było pierwsze 
Randka pierwsza i miłość pierwsza 
I pierwsza strofa Twojego wiersza

Pierwsze ukradkiem rzucone spojrzenia 
I pierwsze niespełnione marzenia 
W jej oczach pierwsze pytania 
I smutek pierwszego pożegnania

Pierwsza róża pomięta w dłoni 
Deszczu kropelka na jej skroni 
I pierwsze słowa szeptane skrycie 
I naiwna wiara na wspólne życie”

                                                                                             (Marek Dębski).

 

                      Na przywitanie dostaniemy typowy śląski obiad, a więc rosół z makaronem, kluski śląskie, rolady i modro kapusta z boczkiem. Mniam! Mniam! Bomba kaloryczna, ale za to jaka smaczna. Palce lizać.

Choróbsko moje zostanie w Belgii, of course.