Tylko lub aż 1232 km……. i zawitam do mojego domu rodzinnego do mamy i siostry. Jutro rozpoczynamy naszą coroczną pielgrzymkę do kraju.
Moje miasto.
„To miasto, może nie najpiękniejsze
Tu jednak wszystko było pierwsze
Randka pierwsza i miłość pierwsza
I pierwsza strofa Twojego wiersza
Pierwsze ukradkiem rzucone spojrzenia
I pierwsze niespełnione marzenia
W jej oczach pierwsze pytania
I smutek pierwszego pożegnania
Pierwsza róża pomięta w dłoni
Deszczu kropelka na jej skroni
I pierwsze słowa szeptane skrycie
I naiwna wiara na wspólne życie”
(Marek Dębski).
Na przywitanie dostaniemy typowy śląski obiad, a więc rosół z makaronem, kluski śląskie, rolady i modro kapusta z boczkiem. Mniam! Mniam! Bomba kaloryczna, ale za to jaka smaczna. Palce lizać.
Choróbsko moje zostanie w Belgii, of course.