Archiwum dnia: 19 kwietnia, 2013

Prozaicznie.

                   Proza życia jest prozaiczna. Ha! Ależ ja odkrywcza dzisiaj jestem. To chyba z powodu weekendu.

                   Ale ad rem. Czeka nas bardzo duża i bardzo ważna impreza rodzinna w Polsce. W związku z tym, ale jednak z żalem, musze ściągnąć z tyłka ukochane jeansy i zdjąć z siebie równie ukochane żakieciki i marynareczki (zwane przez niektórych kubraczkami) i ubrać się porządnie oraz elegancko tzn. w sukienkę. No i właśnie. Schodziłam schodzone moje biedne nogi, odwiedziłam wiele sklepów i to tych „normalnych”, jak i tych ekskluzywnych i z naprawdę wielkim trudem zdobyłam zwykłą, prostą, dobrej jakości szmatę. Posiadam całkiem sporo całkiem ładnej biżuterii, a więc nie potrzebuję już innych ozdóbek, a wszystko tutaj jest bardzo ozdobne, kolorowe, kwieciste i np. pomarańczowe. Jakieś wzory, hafty, malunki i falbanki. Kitch, jak dla mnie.

                   Jestem chyba odosobniona w trendzie less is more i podejrzewam, że w tym tkwi problem. Ale mam, mam, mam. Zdobyłam i czuję euforię podobną do zdobycia Mount Everest.

                   Swoją drogą jak to jest, że mój mąż ma ZAWSZE co na siebie włożyć, a ja NIGDY?