La Fleur.

                   Zakochałam się bez pamięci.

Motyle w brzuchu, radość z posiadania, czułość. Sami wiecie, rozumiecie. Jest śliczny, biały, miły w dotyku. Ozdób specjalnie nie znoszę, ale te małe, lekko fioletowe kwiatki zwyczajnie mnie urzekły. Kupiłam mu nawet białe ubranko, żeby się nie porysował.

              Tak, tak, szczenięca miłość do telefonu może istnieć, chociaż zdaję sobie sprawę, że może to brzmieć głupio i naiwnie. Stara baba, a taka durna.

No i tak ładnie (jak w tytule) się nazywa. „La Fleur” to po francuskiemu „kwiat”. Na nazwisko ma Samsung Galaxi.

Zdjęcia nie zamieszczam, gdyż są ich setki na Googlu.

 


Dodaj komentarz