Według najprostszej definicji percepcja to: „Percepcja w szerokim sensie oznacza rejestrację (uchwycenie) przedmiotów i zdarzeń środowiska zewnętrznego: ich odbiór sensoryczny, zrozumienie, identyfikację i określenie werbalne oraz przygotowanie do reakcji na bodziec”. (Wiki).
Prosta sprawa w zasadzie, a jednak.
Przygotowujemy się do remontu domu. Już na samą myśl ciarki chodzą mi po plecach. Nienawidzę, ale trudno. Zrobić trzeba, no mercy i nie narzekaj. W związku z tym ubiegły weekend, a także ten aktualny spędzamy w strasznych sklepach. Upojny zapach farb, 50 odcieni szarości (!), farba biała, biało-biała, śnieżnobiała, złamany biel, beżowy biel….. i tak w nieskończoność. Już nie mówię o prawie przeżywanym orgazmie na widok desek, wiertarek, klamek, uchwytów, gwoździ, znowu uchwytów. God please help me!
Zaraz, zaraz miało być o percepcji. A więc ab ovo.
W ostatnim sklepie z instalacjami grzewczymi (ROZKOSZ) obsługiwał nas około 35-letni mężczyzna. Bardzo miły, bardzo grzeczny, uprzejmy i, co chyba najważniejsze, kompetentny. Po jakiś 20 minutach otrzymaliśmy zadowalające odpowiedzi na nasze pytania. W drodze powrotnej do domu powiedziałam:
Ja: fajny ten sprzedawca, prawda?
Mój mąż: (bez entuzjazmu) tak, fajny.
J: i wielbiciel „Diesla”?
MM: „Diesla”? Skąd wiesz? Przecież nie widziałaś jego samochodu.
J: nie samochodu, a wielbiciel marki odzieżowej „Diesel”.
MM: hmmm (inteligentnie). Skąd wiesz?
J: miał na ręce zegarek tej marki i nosił ładne, ciemno szare jeansy także tej firmy. Miał także bardzo gustowne, czarno- złote okulary, również „Diesel”.
MM: (kpiąco) i może jeszcze buty?
J: nie buty miał czarne, skórzane „Nike”.
MM: (ironicznie) a skarpetki?
J: również czarne, ale marki nie zauważyłam.
MM: (wyraźnie zawiedziony)no to nie jesteś taka spostrzegawcza jak myślałem. (Wzdych zawodu). Ale koszulę miał także benzynową?
J: nie. Zwykła czarna z wyszytym na czerwono logo sklepu. Podobnie zresztą jak pozostałych 5 facetów obsugujacych klientów.
MM: (z rozbawieniem) a ilu było klientów?
J: 11 w tym, razem ze mną, 4 kobiety. Jedna w zaawansowanej ciąży (nie ja).
MM: a ten facet ci się spodobał?
J: tak, ale jest żonaty.
MM: skąd…..
(…….)
Tutaj rozmowa się urwała, gdyż MM prawie wjechał pod nadjeżdżający z naprzeciwka samochód.
Dodam tylko, że on zapamiętał, że obsługiwał nas jakiś mężczyzna w CHYBA ciemnej koszuli.
No comments.