Lub o nikim. Czyli o moim życiu.
– Za oknem plucha. Zima tutaj nie dotarła, słońce świeci, a krzewy w ogrodzie zaczynają kwitnąć. Pomieszanie z poplątaniem.
– Mam nienajlepsze wyniki badania krwi. Podobno da się z tym coś zrobić i podobno na razie nie umieram.
– Zamówiłam przez Internet ulubione spodnie z ulubionej marki „BRAX”. Przysłali szybko i profesjonalnie…..ale zły rozmiar. Zamiast oszczędności czasu….. marnotrawstwo czasu. Spodnie musiałam odesłać i czekam na nową przesyłkę.
– Zmarł mój odwieczny adorator czyli nasz 88-letni sąsiad. Szkoda, gdyż czasami czułam się NAPRAWDĘ piękną kobietą.
– W prezencie na Walentynki sprezentowałam sama sobie ostre zapalenie oskrzeli. Kaszlę niemiłosiernie wypluwając co jakiś czas kawałki płuc. Chowam je skrzętnie i będę przechowywać dla potomnych. Jako relikwie.
– Pomalutku, ale jednak, rodzi się we mnie pragnienie adopcji nowego psiaka.
-No i na koniec – nieuchronnie zbliża się do nas armageddon czyli OGROMNY remont domu.
Voilà.