Monthly Archives: September 2015

Gościec i rodzinka II.

            Lupus, czyli wilk, a po polsku Toczeń Rumieniowaty to jeden z gorszych braciszków gośćca. Wyjątkowo złośliwy.

Co to jest toczeń rumieniowaty układowy i jakie są jego przyczyny?

Toczeń rumieniowaty układowy (TRU, potocznie „toczeń”; ang. systemic lupus erythematosus – SLE) to jedna z układowych chorób tkanki łącznej (tzw. kolagenoz), których przyczyną jest skierowanie układu odpornościowego przeciwko własnemu organizmowi (proces ten nazywamy autoimmunizacją).

Słowo „układowy” bierze się stąd, że dochodzi do uszkodzenia wielu tkanek i narządów. W toczniu rumieniowatym układowym najczęściej zajęta jest skóra, stawy i nerki, ale zmiany chorobowe mogą dotyczyć każdego narządu i tkanki. Choroba ma wiele różnych objawów, a także bardzo zróżnicowany przebieg – od postaci dość łagodnych, stanowiących większość przypadków, do ciężkich, nawet zagrażających życiu.

Przyczyny tocznia rumieniowatego układowego

Dokładna przyczyna tocznia rumieniowatego układowego nie jest znana. Wiadomo, że toczeń rozwija się u osób genetycznie podatnych na zachorowanie po zadziałaniu dodatkowego bodźca, takiego jak:

  • ekspozycja na światło słoneczne – promieniowanie ultrafioletowe powoduje uszkodzenie komórek naskórka, których fragmenty są usuwane przez makrofagi. U osób zdrowych proces ten przebiega sprawnie, w toczniu natomiast usuwanie obumarłych komórek jest zaburzone, a pozostające fragmenty stają się „celem” dla autoprzeciwciał; w ten sposób dochodzi do uruchomienia kaskady stanu zapalnego i powstania charakterystycznych zmian skórnych, a także zajęcia narządów wewnętrznych.
  • zakażenie – podejrzany jest szereg drobnoustrojów, m.in. ludzkich retrowirusów, wirusa Epsteina-Barr, niektórych bakterii.
  • czynniki hormonalne – znacznie częściej chorują kobiety, co jest związane z wpływem hormonów płciowych, takich jak estrogeny czy prolaktyna; większe ryzyko rozwoju tocznia lub zaostrzenie choroby podejrzewa się również u kobiet przyjmujących hormonalną terapię zastępczą oraz doustne środki antykoncepcyjne.
  • leki – niektóre leki mogą wywoływać tzw. toczeń polekowy. Ich lista jest długa, wśród nich znajdują się: prokainamid, chlorpromazyna, metyldopa, hydralazyna, izoniazyd, antagoniści TNF-alfa, interferon. Choroba ma zazwyczaj łagodny przebieg, nie zajmuje narządów wewnętrznych i ustępuje po odstawieniu leku a niekiedy konieczne jest leczenie steroidami.
  • inne – niektóre substancje chemiczne, takie jak rozpuszczalniki organiczne, związki krzemu, aminy aromatyczne, a także dieta wysokotłuszczowa i palenie papierosów mogą stymulować rozwój chorób autoimmunologicznych; potencjalne działanie ochronne mają kwasy tłuszczowe nienasycone i witamina D.
  • Lupus atakuje:
  • Mięśnie – wędrujący, zmieniający nasilenie ból mięśni jest bardzo częstym objawem tocznia; znacznie rzadziej może być wynikiem zapalenia mięśni lub skutkiem niepożądanym przyjmowania niektórych leków (glikokortykosteroidów, leków przeciwko malarii, statyn); może też być objawem fibromialgii (zobacz:Fibromialgia), zwłaszcza w długo trwającej chorobie. Oprócz bólu często występuje również zanik mięśni, który powoduje ich osłabienie oraz słabszą sprawność fizyczną.

Stawy – toczeń atakuje stawy niemal u wszystkich chorych, najczęściej nadgarstkowe, stawy palców rąk, kolanowe i stawy stóp. Występuje ból stawów, czasami stwierdza się ich obrzęk lub obecność wysięku, rzadko natomiast dochodzi do deformacji stawów. Ból stawów z reguły wędruje z jednego miejsca w kolejne. Jeśli utrzymuje się długo w jednym stawie, jest to objaw alarmujący, wymagający wykluczenia nakładającej się innej przyczyny, wśród nich aseptycznej martwicy kości lub zakażenia stawu.

Mięśnie – wędrujący, zmieniający nasilenie ból mięśni jest bardzo częstym objawem tocznia; znacznie rzadziej może być wynikiem zapalenia mięśni lub skutkiem niepożądanym przyjmowania niektórych leków (glikokortykosteroidów, leków przeciwko malarii, statyn); może też być objawem fibromialgii (zobacz:Fibromialgia), zwłaszcza w długo trwającej chorobie. Oprócz bólu często występuje również zanik mięśni, który powoduje ich osłabienie oraz słabszą sprawność fizyczną.

Skóra i błony śluzowe – charakterystyczny rumień na twarzy w kształcie motyla pojawia się po ekspozycji na słońce u ponad połowy osób w okresach dużej aktywności choroby. Ma formę płaskiego lub lekko wypukłego zaczerwienienia skóry na policzkach i grzbiecie nosa, może też wystąpić na czole, w okolicy oczu, na szyi i dekolcie. Gdy aktywność choroby się zmniejsza, rumień ten znika bez śladu. Nadwrażliwość na światło słoneczne występuje w większości przypadków; słońce może nie tylko wywoływać rozsiane zmiany skórne, ale także zaostrzenie choroby z zajęciem narządów wewnętrznych. W aktywnej chorobie często pojawiają się też nadżerki błony śluzowej jamy ustnej i nosa, najczęściej niebolesne; należy koniecznie pokazać je lekarzowi, bo to może (ale nie musi) być jednym z objawów tocznia.

Nerki – zapalenie nerek występuje u 1/3 pacjentów i może prowadzić do niewydolności tego narządu. Ujawnia się z reguły w pierwszych dwóch latach choroby i dotyka głównie osób w młodym wieku, w dodatku jest jedną z najważniejszych przyczyn zwiększonej śmiertelności .

Serce – charakterystyczne dla tocznia zapalenie wsierdzia Libmana-Sacksa cechuje obecność zgrubień (tzw. wegetacji) na zastawkach serca – samo w sobie jest najczęściej bezobjawowe, natomiast na zmienionych zastawkach łatwiej dochodzi do osadzania się różnych patogenów. Dlatego u osób z tym problemem zaleca się stosowanie antybiotyku przed planowanymi zabiegami, aby zapobiec infekcyjnemu zapaleniu wsierdzia.

Oczy – najczęstszym objawem jest uczucie suchości oczu lub uczucie ciała obcego pod powiekami, związane z tzw. zespołem suchości. Zaburzenia widzenia mogą się zdarzyć po niektórych lekach, np. hydroksychlorochinie czy długotrwale zażywanych glikokortykosteroidach, dlatego u osób przyjmujących te leki wskazana jest regularna kontrola okulistyczna.

I niestety wiele, wiele innych…. .

                                                   (lek. Zofia Guła, dr med. Mariusz Korkosz)

 

??????

                    Mąż w domu i życie wróciło do normy. Kiedy byłam sama różne osoby zadzwoniły, napisały maila, skypowały czy skomentowały blog. Właśnie różne osoby. Te mniej lub bardziej mi znane wyraziły troskę.

                  Wszyscy z wyjątkiem tych najbliższych mi: a mianowicie z wyjątkiem mojej rodziny w osobach mamy i siostry. Mama posiada 3 (!) komórki i telefon stacjonarny, siostra jedną komórkę i “normalny” telefon. Każda ma laptopa i PC. Nie skorzystały.

Dlaczego sobie to robimy?


Wie ktoś?


Mała Syryjko.

Syria. Płacz

 Maleńka

 Płacz.

 My

 Rozpostarci

 W wygodnych fotelach.


 My

 Zapatrzeni

 We własne karty  kredytowe

 

 Ci

 Nie pomożemy.

 

Płacz

Maleńka

Sobie

Płacz.
 
Ale płacz cichutko.

My

Mamy własne problemy.

 

Właśnie leci serial

Mecz

Pani przymierza nowe futro

Na zimę.

 

A…..

O tej pomocy pomyślimy później

 

Za rok

Za dwa

Może jutro.


Posamotnić….

 ………… się trochę muszę. Chociaż wcale, ale to wcale nie chcę. Mąż na konferencji, a ja mam prawie cały tydzień dla siebie. Poleniuchuję sobie, poczytam, pobałaganię, będę nieuczesana i będę jeść jak prosiak. Na dodatek jak prosiak czytający podczas posiłku i oglądający telewizję. Multitask nie jest mi obcy. Zgroza, wstyd i hańba na honorze. Moim.Tak, właśnie tak.

Wspomnienia wakacyjne ulatują razem z tzw. prozą życia.

Czyż nie tak?

            Ale nic to. Damy radę. Zawsze daliśmy radę to i zrobimy to także teraz.
Ja i mój gościec.

 

Po wakacjach souvenir 2.

Jedzenie cd.

               Generalnie jedzenie jest wszędzie pyszne i tańsze niż w Belgii. Wszędzie to znaczy w zwykłych, turystycznych knajpach. Zresztą całe prawie wybrzeże to jedna wielka restauracja. W knajpach tych strój plażowy, ale żadnych kostiumów kąpielowych czy gołych, męskich torsów nie zauważyłam. Ale jeżeli o mnie chodzi niektóre torsy mogłyby paradować bez koszulki.

Niestety, zauważyłam, że Francuzi także zaczynają tyć.
Szkoda.

Obyczaje.

                  Mieszkaliśmy w domu, na wsi w otoczeniu samych Francuzów. Cichych, spokojnych i grzecznych. Ta niewymuszona uprzejmość, jakby wyssana z mlekiem matki mogłaby przejść na nację w której mieszkam. Albo na nację z której się wywodzę.
Dobrze by było, a życie stałoby się milsze. Dla wszystkich.

Pogoda.

                   Straszne upały. Cztery dni sprezentowały nam prawie 39°. Zupełnie, ale to zupełnie niepotrzebnie. Moje farbowane włosy zareagowały ze słońcem i mam blond pasemka. Nie podoba mi się to, ale jestem legalną prawie blondynką i mogę gadać i pisać głupoty. Bez żenady tym razem.

Ale niektórzy mieli własny sposob na ochłodę :

Arc10.

 

La Dune de Pyla.

             Czyli najsławniejsza i najwyższa naturalna wydma w Europie, która maszeruje do Paryża. Robi wrażenie.

 

Arc11.

 

Arc12.

 

Gościec.

                  Jak to gościec, czyli silny, zwarty i zawsze gotowy. Do ataku, rzecz jasna. W Bordeaux niemalże dosłownie zwalił mnie z nóg.

 

Nieskromnie.

  Uważam się za losera i zdechlaka i nie jestem specjalnie dobrego zdania o samej sobie, ale…..

      po francuskiemu mówię pięknie i chyba jest to jakieś małe osiągniecie.

My.

               Nie ukrywam, ze od jakiegoś czasu troszkę się od siebie oddaliliśmy. Ja wiem, ze relacje międzyludzkie sa skomplikowane i takie sytuacje się zdarzają, ale nie byłam szczęśliwa z tego powodu. Sporo, sporo w tym mojej winy. Kiedy jestem bardzo chora potrafię się tak zasklepić w cierpieniu, otoczyć czymś w rodzaju kokonu, tak że niczego i nikogo do siebie nie dopuszczam. Życie chorego człowieka jest naprawdę ciężkie, ale życie z chorym człowiekiem również do łatwych nie należy. Ale jest dobrze. Dwa tygodnie, w tylko i wyłącznie własnym sosie istotnie nam pomogły.

Polecam zainteresowanym.

Chociażby po to warto było przejechać te 1000 km.

No i przeprowadzamy się tam na starość.

W1.

 

W2.

 

W3.

 

 

Na koniec.

Piękna gazela w Bordeaux.

 

W4.

 

 

Wakacje souvenir 1.

               “Notre concurrence est le Paradis”.

Takie jest motto Le Bassin d´Arcachon. Podejrzewam, że ta część Francji wygrałaby z rajem chociaż w prawdziwym raju jeszcze nie byłam, ale jak umrę to na pewno tam będę i jak bedą mieli WiFi to napiszę co i jak.

Arc9.

                     Bez wielu zbędnych słów: Arcachon jest piękne, czyste i widać, że bogate. Kiedyś było to jedno wielkie sanatorium przeciwgruźlicze gdzie naprawdę, ale to naprawdę majętni ludzie zjeżdżali się z całymi rodzinami i leczyli się w domach, a raczej w ogromnych willach. Wille te, wspaniale zachowane, stoją do dzisiaj przerobione na luksusowe apartamenty. Cudeńka architektury.


Arc.

 

Arc1.

 A w wodzie pływaja takie potwory. Na dodatek każdego roku w innym kolorze.

 

Arc7.

Francja elegancja.

                     Zdecydowanie tak. Rozwinęła się tutaj bardzo ładna, gustowna i bez kiczu miejska moda sportowa. Brak wiec sandałów, błyskotek, wysokich obcasów czy wielkich dekoltów. Dobrze wyglądają mężczyźni i jeżeli toczy się po ulicy różowy spaślak w rozciągniętym, rozchełstanym polo, z wielkim brzuszyskiem i w galotach (nie mylić z szortami) to jest to najprawdopodobniej Anglik. Ten ostatni wlecze ze lub za sobą równie urocza partnerkę. A Francuzi? Sama nie wiem co sprawia, że wyglądają tak szykownie. Może to zarzucony szalik, dobrej jakości koszula czy sportowe mokasyny. A może wszystko razem.
Panie ubrane skromnie, ale gustownie. Zadbane i dobrze uczesane. Brak w zasadzie kiczu w mieście.

Na plaży, jak to na plaży. Mało monokini ku ewidentnemu rozczarowaniu mojego męża. Zupełnie nie wiem dlaczego.

 

Arc2

 

Arc13.


Słowem: fajnie, albo nawet bardzo fajnie.

 

Jedzenie:

                         Le Bassin d´Arcachon jest absolutną stolicą huitres czyli ostryg. 8/10 zjadanych w świecie tych (rzekomo) przysmaków pochodzi właśnie stąd.

Arc8.

 

               Ja nie jadam, gdyż uważam je za obrzydliwe, ale mój mąż owszem. Może z tego powodu, gdyż ostrygi właśnie uważane są jako afrodyzjak? Ostrygi zjadł, ale szału nie było.
Może trzeba ich połknąć tonę, aby zadziałały?
Nie wiem.

 

Arc3.

 


                 O zaletach blisko położonego Bordeaux nie muszę pisać. Co kawałek rośnie sobie uroczo euro czyli znane w świecie, markowe wino.

Dla ciekawostki:

 

Arc4.

 

Arc6.

 

                    Tak, tak to jest cena za butelkę,a wino znajdowało się w pobliskim markecie. Dodam tylko, że w Belgii kosztuje ono o 100 euro więcej.

Boże, a ty to widzisz i nie grzmisz!

 

A suivre…. .