……… za ciosem. I jeszcze jeden. I jeszcze…. . Ile można znieść? I ile trzeba znosić? I tak w zasadzie to po co?
Czasami naprawdę żałuję, że nie jestem sama na tym świecie. Dawno, dawno temu skończyłabym tę farsę zwaną życiem.
Wyniki MR są druzgocące. Nawet profesor przecierał okulary ze zdziwienia, że ja sama do niego doczłapałam. Kregosłup wymaga szybkiej i poważnej operacji. Inaczej mogę całkowicie przestać chodzić.
Żegnaj więc, przygotowywany od dawna, wyjeździe do Polski, i żegnajcie także, być może, wakacje w Hiszpanii. Tak najchętniej to powiedziałabym żegnaj życie… . Niestety nie mogę. Dałam kiedyś ukochanej osobie słowo honoru, że nie popełnię… .
„Znowuż znany astrolog błędnie nam obiecał
Radość życia w tym roku – i zamilkł, stropiony.
Tam u nas kasztan w kwiatach, które maj roznieca,
Przekwitł; czyli zagasła jeszcze jedna świeca…”
(MPJ)