……wróciły do naszego domu. Goście jeszcze w samolocie.
Wszystko pięknie się udało, dopisała nawet pogoda, a kręgosłup naćpany do granic możliwości morfiną, umożliwił mi jako takie funkcjonowanie.
Kolejny raz spojrzeliśmy na nasze miasto okiem turysty, kolejny raz zauważając jakie jest fajne i często przez nas niedoceniane. Wstyd.
No i mamy w pespektywie lot do Wrocławia. Aczkolwiek obawiam się, że jeszcze sporo wody w Odrze upłynie zanim się tam zjawimy.
A oto aktualny autoportret:
