Monthly Archives: May 2019

E-mail.

Jakiś czas temu zostałam e-mailowo poproszona o radę jak sobie radzić z gośćcem.
Partnerka kogoś z bardzo odleglej rodziny męża została właśnie zdiagnozowana jako pacjentka RZS. Obie dziewczyny są zdruzgotane i starają się jakoś pogodzić i poradzić sobie z chorobą.
Odpisałam najlepiej jak potrafiłam pisząc prawdę, ale jednocześnie nie załamać dziewczyn.

Oto treść mojego maila:

Droga Anno,

               “Dziękuję za maila. Dałaś mi jednak bardzo trudne zadanie. Aby wyczerpująco odpowiedzieć na Twoje pytania musiałabym chyba z  50 maili napisać;) Ale ok. Postaram się wypunktować najważniejsze wg. mnie problemy.

* Nie ma jednego gośćca. Każdy pacjent choruje inaczej, a przebieg choroby jest nieprzewidywalny. Znam ludzi których RZS rozłożył dokładnie w ciągu kilku miesięcy, ale znam również takich którzy sobie „troszkę” chorują przez lata. Od czego to zależy? Tak naprawdę nikt tego nie wie. Wyzdrowienie jest niemożliwe, a życie z RZS jest trudne, skomplikowane i niezwykle wymagające i to nie tylko dla samego pacjenta.

  • Jeżeli jesteś z przyjaciółką związaną „życiowo „ to pamiętaj, że nie tylko ONA jest chora, ale WY jesteście chore. Zdrowy i silny jak ten przysłowiowy koń J. przystosował całe swoje życie do moich (nie)możliwości. I to w każdej dziedzinie tegoż życia. Jakiekolwiek moje przegięcie owocuje zawsze zwiększonym bólem i postępem choroby.
  •  
  • Leczenie jest bardzo istotne. Aktualnie daję sobie tygodniowo jeden zastrzyk ORENCJI w brzuch, łykam ARAVĘ i środki przeciwbólowe w zależności od sytuacji. Zaniedbania w tej dziedzinie dadzą szybko o sobie znać. Podaję tutejsze nazwy lekarstw i musisz pogooglować, aby znaleźć ich polskie odpowiedniki. Wiem, że istnieją i może je przepisać reumatolog. Oprócz tego 2 razy w tygodniu chodzę na kinezyterapię. Bardzo istotny jest wypoczynek j nieprzeciążanie kości. W początkowej fazie mogą pomóc maści rozgrzewające, ale cudów nie czynią.
  •  
  • Istotne jest nie przybieranie na wadze i dobre obuwie. Kupuję tylko i wyłącznie buty on-line z firmy „Wolky”. Nie są brzydkie, nie wyglądają „ortopedycznie” i da się w nich naprawdę chodzić.
  •  
  • Nie zauważyłam żadnego wpływu spożywanych pokarmów na moje samopoczucie, ale jemy i zawsze jedliśmy uważnie i zdrowo. Diet różnorakich jest w necie sporo, ale większość to zwyczajne oszustwa i nabieranie chorych. Najlepiej się czuję  w temperaturze -5°, natomiast bardzo, bardzo źle znoszę upały.
  •  
  • Jeżeli jest taka potrzeba nie wahajcie się uciec do pomocy psychologa lub psychiatry. Twoje zaś wsparcie jest zwyczajnie bezcenne.
  •  
  • W Belgii istnieją grupy wsparcia, ja nie partycypuję, ale niektórym pacjentom spotkania w gronie reumatyków pomagają.

                     Ale Asiu, głowa do góry, wbrew pozorom to jednak nie jest koniec świata. Choruję od prawie 40 lat i ciągle żyję w szczęśliwym związku. Prowadzę dom, gotuję, troszeczkę sprzątam i potrafię przynieść maaaaaałe zakupy. Nie potrzebuję pomocy w codziennym dbaniu o siebie. Jestem w stanie wyjść na krótki spacer z Hectorem (nasz psiak). Od 30 lat i po 27 operacjach jestem na rencie inwalidzkiej i niemożność pracowania przekułam na studiowanie stając się wielojęzyczną. Oprócz polskiego biegle władam angielskim, niderlandzkim, francuskim i włoskim”.

Na koniec dodam, ze od ponad 2 miesięcy bezowocnie czekam na zwykłe dziękuję:(


Po przebyciu……

………. prawie 2500 km wróciliśmy do domu jadąc w zimnie i w deszczu.

Przejeżdżając przez Niemcy po raz kolejny zauważyłam, iż nie jest to najpiękniejsza nacja na tym świecie.
Im dalej na wschód tym gorzej. Większe gabaryty, toporne sylwetki i nalane, nieprzyjazne twarze.

Sytuacja niestety przypomina status quo z mojego rodzinnego Górnego Śląska czy z głębokiej, angielskiej prowincji. Kto był i widział ten wie o czym piszę. Ludzie się nie mieszają i jest jak jest.
Ciekawostka: z całej mojej nawet tej bardzo rozległej rodziny tylko ja (oraz aktualnie mój siostrzeniec) nie związałam się ze Ślązakiem.

Najmłodszy członek rodziny spisał się bardzo dzielnie bez problemu zaliczając pierwszą w życiu tak długą podróż.
W hotelu w Dreźnie zaś zakochał się w męża butach.

Nie mogę wprost uwierzyć, że tyle razy przejeżdżaliśmy obok Poczdamu I nigdy się tam nie zatrzymaliśmy. Grzech prawie. Miasto jest przepiękne, urocze i historyczne. Jest naprawdę co zwiedzać i podziwiać. Poczdam na dodatek otoczony jest ładnie zagospodarowanymi jeziorami. I gdyby nie lalo pobyt byłby prawie idylliczny. Podróżowaliśmy po Poczdamie w taki właśnie sposób:

Dodam, że zwierzęta są dobrze odżywione, zadbane i co drugi dzień odpoczywają. Jestem czuła na tym punkcie więc o wszystko się szczegółowo (czyt. upierdliwie) dopytałam.

Ponieważ podróże kształcą dowiedzieliśmy się, że ten oto geniusz miał tam swoją letnią rezydencję.

Niestety dom był zamknięty i nie mogliśmy go zwiedzić czy zrobić dobrego zdjęcia.

A teraz tradycyjnie sobie pozdycham.

Ciao.


A my……

……. się zmywamy na jakiś czas.
Mąż zaproszony został na gościnne występy, a ja się załapuję jako taki przeuroczy, słodki balast.
A co?
I który facet by nie chciał?
Kaaaaaażdy by chciał. Wiem bo znam się na tym. Zamilknę więc na parę dni.
Trzymcie zdrowo i ciepło.
Ciao.

Potrzeba.

Aby prowadzić samochód trzeba zdobyć prawo jazdy.

Aby leczyć ludzi trzeba zdobyć odpowiedni dyplom.

Aby tych ludzi uczyć także

Natomiast, aby wyprodukować dzieci i później ich beztrosko nie szczepić narażając ich i innych życie nie trzeba posiadać żadnych uprawnień.


Dlaczego?




Let`s go…….



Nowe miejsce do pisania…. .

Jednak się rożni od “Bloxa” i przestawnie się na nieznane, inne zasady zajmie mi jednak trochę czasu. Podobno przyzwyczajenie to druga natura człowieka. A może nawet pierwsza? Kto wie?
Ale OK. Look at the bright side of life.

Próbuję więc oswoić niewiadomą platformę jak tylko się da. Próbuję także nie cierpieć okrutnie przy tym i (za bardzo) nie przeklinać. Są w końcu gorsze sprawy na tym świecie

„Po­mimo ty­lu możli­wych dróg my zaw­sze wy­biera­my tą, do której ciągnie nas przyzwyczajenie”. (Z netu).