Monthly Archives: September 2020

Reset.

Jakoś cholera ciężko mi się zresetować w tym roku i wrócić, po wakacjach, do normalnego życia. Wszystko odkładam i odkładam. W nieskończoność chyba. Nie potrafię podjąć żadnej inicjatywy i godziny przelewają się przez palce bezczynnie. No zwyczajnie beznadziejna jestem i nie ukrywam, że bardzo, ale to bardzo siebie za to nie lubię.

A tymczasem czas leci i tutaj zaczynają już mówić o Bożym Narodzeniu. No szlag… .

Na mieście nadal pustki. I w sklepach, i w restauracjach. Do kina chyba już nikt nie chodzi. Ależ ten COVID daje nam popalić. Dowiedziałam się wczoraj, że ludzie nawet apteki zaczęli omijać z daleka.

Postanawiam sobie i postanawiam jakoś wziąć się za siebie. Dzisiaj także postanawiałam, że wracam do życia. Od poniedziałku. Następnego.

„Strzeżcie się bezczynności, zwłaszcza w godzinach popołudniowych, ponieważ wtedy szatan zwykł najbardziej atakować”. (Sw. Filip Nereusz)

A la maison II.

Odwiedziliśmy słynny Cherbourg z jego równie słynnymi parasolkami. Te nadal są robione ręcznie, co oczywiście można oglądać. Jestem zodiakalną Wagą (skaranie boskie), a więc chciałam sobie kupić taką parasolkę w prezencie. Cena? Od 180 do 650 euro. Łatwo się domyślić, że zmieniłam zdanie. Z powodu braku odpowiedniego koloru, rzecz jasna😉


A oto one na ulicy służące jako dekoracja:

Psiak odkrył w sobie nową pasję: kopanie dziur na plaży. W tych dziurach później sobie z rozkoszą leżał ku naszej i przechodzących obok ludzi radości:

Na wakacjach poznałam dogłębną wiedzę mojego męża na temat makijażu. Pewnego poranka, widząc mnie w łazience nakładającą tusz na rzęsy powiedział: jesteśmy na wakacjach. Nie musisz więc nakładać maskary na cała twarz(!) Posłuchałam oczywiście. Jak zawsze.

I na koniec fotografia domku na sprzedaż. Ktoś chętny?

Mam nr telefonu jakby co. Udostepnię bez najmniejszego problemu.

A la maison.

Powrót do domu minął świetnie, bez najmniejszych problemów. Przejechaliśmy te ponad 600 km w sześć godzin, zatrzymując się 2 razy, co chyba jest niezłym wynikiem. Francuzi autostrady mają świetne, aczkolwiek konkretnie płatne…. i dzięki temu prawie puste. Aktualnie z niecierpliwością czekamy na mandaty. My jesteśmy na miejscu, ale chęć i wena do pisania pozostała chyba w Normandii.

Normandia – piękne plaże, skaliste wybrzeże i urokliwe miasteczka z charakterystyczną architekturą. Normandia zachwyca krajobrazami oraz gościnnością. Znajdziemy tu wiele unikalnych zabytków. Podczas pobytu w Normandii nie można przegapić klasztoru Mont Saint-Michel, który góruje nad średniowiecznym miasteczkiem, położonym ok. 2 km. od stałego lądu. Spektakularne klify w Étretat to kolejna pocztówka z Normandii – kredowe skały tworzą imponujące urwiska opadające stromo do morza. Obowiązkowym punktem wycieczki jest również malowniczy port w Honfleur (cudo). Normandia słynie z pysznej kuchni – ostrygi i naleśniki z mąki gryczanej to tutejsza specjalność. Te naleśniki to wprost bajka i już są w moim menu.

O swojej miłości do Francji pisałam wielokrotnie, nie będę teraz już przynudzać. Przez cały czas uważam, że powinnam właśnie tam, a nie gdzie indziej, mieszkać. Ale jest jak jest i w domu też jest fajnie. Home sweet home w końcu.

W pierwszym tygodniu pobytu przeżyliśmy najprawdziwszy sztorm na oceanie. Ludzie! Jakież to groźne, a zarazem niezwykle pasjonujące. Wiatr wiał tak silnie, że nie potrafiłam sama zrobić kroku. A Hector prawie fruwał w powietrzu.I tak się my ludzie puszymy, nadymamy i stroszymy piórka, a w obliczu tej niewiarygodnej siły jesteśmy zwyczajnie niczym.


Przebywaliśmy w prowincji Manche i pomimo tego, że przez cały nasz pobyt strefa była zielona, zdyscyplinowani mieszkańcy wszędzie nosili maseczki. A nie musieli tego robić. Chapeu bas.

Niestety inaczej niż w zeszłorocznej Bretanii, Normandia nie słynnie z hodowli krewetek, a z hodowli ostryg. Niewiarygodne ile się ich tutaj produkuje. I o ile krewetki uwielbiam, do ostryg nie potrafię się przekonać. Najsłynniejsze napoje to Calvados i Cidre. Obydwa okropne. Za miejscowy Camembert to jest majstersztyk i creme de la creme wśród serów.


A tak wygląda hodowla ostryg:

Mój mąż się nimi zajadał i w efekcie zaczyna trochę taką ostrygę przypominać.

A suivre….. .