Dreams.

Dreams.Przeskoczyć przez kałużę.

 Zatańczyć z pasją.

 Założyć szpilki.

 Zarabiać kasę.

 I mieć tych szpilek prawdziwą  masę.

 

 Kochać się dziko.

 Wbiec lekko po schodach.

 Popatrzeć w lustro

 I sobie się podobać.

 

 Pozbyć się bólu.

 Pozbyć się zmęczenia.

 Unieść ręce wysoko.

 Spać długo.

 Spać słodko.

 

 Marzenia…… .

 Marzenia….. .

 To tylko marzenia.

 

Wiedza.

Wiedza.Zadaję pytanie

 Brak odpowiedzi.

 

 Chcę dotknąć serca

 Rachitycznie bije.

 

 Próbuję napić się kawy

 Kubek jest pusty.

 

Patrzę przez okno

Znowu pada deszcz.


Weź parasol

Powiadasz.

Koniecznie.

 Weź.

Wiesz że cię kocham?

Wiesz?



Teatr.

Teatr. Występują chętnie

 Na scenie życia.

 

 Rozpacz rozpacza

 Naiwność obściskuje    nadzieję

 

 A zawiść ukradkiem  patrzy z ukrycia.

 

 Choroba choruje

Zdrowie szaleje

Nieszczęście rozdrapuje rany

A głupota się śmieje.


Na scenie życia

Występują chętnie

 

Zazdrość zazdrości

Miłość się miłości

 A gościec żre kości namiętnie.

 

Intymnie.

Dokładnie. A co mi tam.

                   Mąż wrócił z konferencji w czwartek o północy. Cały i zdrowy, zmęczony, ale zadowolony z wyników.

                   I to jest naprawdę piękne w życiu, że stęsknił się ma mną i to nawet bardzo. Po tylu, tylu latach bycia razem stęsknił się także za tym moim biednym, wymizerowanym przez gościec, schorowanym ciałem.

Dla takich chwil warto jednak żyć.


Intymnie?
Tak. A co mi tam.

Cóż to jest kochanka? Kobieta, przy której zapominamy o tym, co znamy na pamięć, mianowicie o wszystkich wadach jej płci.”

                                                                                                                               (Chamfort).




La solitudine.

Samo słowo brzmi całkiem ładnie, ale jego treść już mniej.


                     Samotność ma wiele odcieni i znaczeń. Od wczoraj wieczora mąż przebywa w Lozannie. Mam więc przed sobą 4 dni samotności właśnie.


Zwykle na ten czas organizowałam sobie, oprócz rutynowych zajęć, jakieś atrakcje. Tym razem postanowiłam się posamotnić we własnym sosie. Mam co jeść i pić, oraz mam co czytać, oglądać i mam czego słuchać.

 

La.

                             Mam także o czym myśleć i co przemyśleć. Spróbuję popatrzeć na siebie z boku. Zobaczymy co z tego wyniknie.

No i……nie będę wcale gotować :))))



W ciszy.

 W ciszy. Bezkarnie spacerują myśli.

 

 Rodzą się marzenia.


 W ciszy


 Słychać

 Co mówi

 Upadająca kropla deszczu.

 

 W ciszy

 Boleśnie pękają

 Wyobrażenia.

 

  W ciszy słychać

O czym plotkują myszy.

 

Słychać

Jak rozkwitają kwiaty.

 

W ciszy

Szepczesz

Ja szepczę

 I tylko echo

Słyszy.

 

Marszruta.

Droga. Wiedzie

 Do nieba

 Wiedzie

 Do piekła

 Albo do nikąd.

 

 Wije się

 Kręci

 Lub jest prosta

 Jak strzała.

 

 Obiecuje dużo

Zwykle

 Za zakrętem.


Iść w prawo?
Iść w lewo?


Lub zwyczajnie

Usiąść na rozdrożu?

 

I czekać?
I marzyć?
I cieszyć się magicznym

Momentem?