
Jesteś
I byleś.
Ale czy na pewno będziesz?
Jesteśmy
I byliśmy.
Ale czy na pewno będziemy?
I czy nasze ramiona nadal pozostaną otwarte?
Na nas.
Na życie.
Na upojne noce.
I na rozdzieranie szat.
I co jest czego warte?

Jesteś
I byleś.
Ale czy na pewno będziesz?
Jesteśmy
I byliśmy.
Ale czy na pewno będziemy?
I czy nasze ramiona nadal pozostaną otwarte?
Na nas.
Na życie.
Na upojne noce.
I na rozdzieranie szat.
I co jest czego warte?
Niepotrzebna żona
Matka i kochanka
Gdy w garażu stanie
Nowiutka furmanka.
Jedzenie we Francji jest, moim zdaniem, najlepsze na świecie. Rewelacyjne są tzw.Les Cabanes gdzie degustuje się owoce morza prosto od rybaków.

Za ostrygami nie przepadamy, ale te świeżutkie krewetki to zwyczajnie poezja. Do tego podaje się świeżą bagietkę, majonez, solone masło, bardzo zimną wodę i różowe również mocno schłodzone wino. Więcej nie trzeba, a magia tego jedzenia tkwi miedzy innymi w jego prostocie:



Te ostatnie to langusty .Smakują podobnie.
Arcachon to miejsce magiczne. Opisywałam je dwa lata temu. Starsi, bogatsi i nieco arystokratyczni Francuzi osiedlają się tutaj ochoczo na starość. Na ulicach powszechna elegancja, spokój i dobre maniery.

A propos elegancji. Dostrzegam, że Francuzi także zaczynają tyć. Szkoda. Przyznaję jednak, że jest tutaj mniej moich ulubionych typów męskich w rozpiętych do pasa koszulach, z wystającymi brzuszyskami i spoconymi kudłami na piersiach. Rozmarzyłam się…. .
Bordeaux z kolei rekomendacji nie potrzebuje. Zwiedziliśmy sporo winnic najlepszych i najdroższych win na świecie. Być może opiszę je trochę w jakims następnym wpisie.

No i chyba każdy przyzna, że na plaży mieliśmy wyborowe towarzystwo:

Salut:)
……wiało i lało strasznie. Już zaczęłam się trochę obawiać, że ta straszna Irma przeniosła się do Europy.
A tak a propos Irmy. Miałam w liceum koszmarną, złą, złośliwą i na dodatek brzydką jak noc nauczycielkę matematyki. Przedmiotu tego nigdy się nie uczyłam, gdyż uważałam się wtedy za humanistkę i za wybitną poetkę. A co? Babska bałam się strasznie i śniła mi się jeszcze przez lata jako koszmar i senna mara.
No i ta „nauczycielka” miała właśnie na imię Irma.
Nomen omen?
P.S.
Maturę z matematyki (wtedy obowiązkową) zdałam i to całkiem, całkiem dobrze 🙂
Ale niestety już po wakacjach. Jestem w szoku (także termicznym) i w żałobie. No prawie.
Dopisało wszystko; po kilkudniowych upałach pogoda była w okolicach + 25°C, Troszkę powiało i troszkę poświeciło słońce. Idealnie. Jak dla mnie. Dopisaliśmy także my i ani razu nie zaliczyliśmy nawet najmniejszej sprzeczki.
I czy tak w ogóle jest to normalne?
O kręgosłupie tym razem nie wspomnę. Ze względu na Ewentualnego Czytelnika nie chcę przeklinać i złorzeczyć.
Czas spędzaliśmy sielsko, anielsko. Oto dowód:



No i mając taki widok z tarasu……

…….czegóż można chcieć więcej?
Pierwszy przystanek zrobiliśmy w historycznym mieście Orléans. Króluje tutaj wiadomy pomnik i wszystko jest ok…….. gdyby tylko nie opuszczać całkiem fajnego rynku. Poza nim bowiem bród, smród i ubóstwo. Mieliśmy wrażenie, że przebywamy nie w Orleanie, a w Nowym Orleanie w USA, a wszystko ze względu na przeważający czarny kolor skóry mieszkańców tego miasta.

C.d.n.
P.S.
Szanowni, zdjęcia są takie jakie jakie są. Każdy widzi. Wykonane smartfonem. A ja nie mam ani wiedzy, ani cierpliwości aby je poprawiać.
….les environs.
W końcu, w końcu znikamy na ponad dwa tygodnie. Tradycyjnie, jak co drugi rok, do Francji.
Mamy „tylko” 900 kilometrów do przebycia. Najpierw zatrzymamy się w pięknym mieście
Dematerializuję się także na ponad dwa tygodnie ze świata wirtualnego, który prawdę mówiąc zaczyna mnie nieco przesycać.
„Czasami myślę co by było
Gdybym nie poznała Cię
Za kim tęskniła bym?
Kto tulił by mój sen?
Dzisiaj Ci chciałam podziękować
Że wciąż jesteś blisko mnie
Tylko Ty tak umiesz kochać
za to jaka jestem
Całe piękno jest w nas
W naszym sercu jest największy skarb
Całe piękno jest w nas
Tyle ciepła dla Ciebie mam
Moje szczęście to Ty
juz teraz mam dla kogo żyć
bo jesteś blisko
Od tego dnia gdy Cię poznałam
Wszystko tak zmieniło się
Mam już dla kogo śnić
A życie ma już sens
Dzisiaj Ci chciałam podziękować
że wybrałeś właśnie mnie
Tylko Ty tak umiesz kochać
za to jaka jestem
Całe piękno jest w nas
W naszym sercu jest największy skarb
Całe piękno jest w nas
Tyle ciepła dla Ciebie mam
Moje szczęście to Ty
już teraz mam dla kogo żyć
bo jesteś blisko
Tyle ciepła w sobie mam
Moje szczęście to Ty
już teraz mam dla kogo żyć
bo jesteś blisko
już teraz mam dla kogo żyć
bo jesteś blisko”
Autora niestety nie znalazłam, ale przesłanie mi się podoba:)
Au revoir.
Z biegiem lat
Zamiast słów
Często
Pojawia się niestety
Jad.
Pisane ze smutkiem… .
……wróciły do naszego domu. Goście jeszcze w samolocie.
Wszystko pięknie się udało, dopisała nawet pogoda, a kręgosłup naćpany do granic możliwości morfiną, umożliwił mi jako takie funkcjonowanie.
Kolejny raz spojrzeliśmy na nasze miasto okiem turysty, kolejny raz zauważając jakie jest fajne i często przez nas niedoceniane. Wstyd.
No i mamy w pespektywie lot do Wrocławia. Aczkolwiek obawiam się, że jeszcze sporo wody w Odrze upłynie zanim się tam zjawimy.
A oto aktualny autoportret:

Trzeba być śliczną
Szczuplutką
Wiotką
Prawie anemiczną
Słodką idiotką.
Trzeba zarabiać
Studiować
Karierę robić
Czasu nie marnować.
Porządki zrobić
Dzieci urodzić
Dobra pomnażać
Na słowa uważać.
Oko zrobione
Nogi ogolone
Na sex gotowa
Nawet jak boli ta nieszczęsna głowa.
To wszystko razem to ideał kobiety?
Czy miraż?
Czy fikcja?
Czy wymóg?
Niestety.
Dawno temu
Urodziło się małe światełko.
Świeciło mizernie
Wątłym płomykiem.
Dobra kobieta
Je ochraniała
Przed złem tego świata.
Jak się nazywasz
Pytała?
Światełko jestem.
Kiedyś
Dawno temu
Zgasło małe światełko.
Bezpowrotnie.
Teraz Mówi
Światełkiem byłem.
Króciutko
Ale jednak
Żyłem.
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Disability Advocacy and Empowerment
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Anna Chałupczak- Winiarska