W zagorzałej złości
Łatwo pozbyć się miłości.
W zagorzałej złości
Łatwo pozbyć się miłości.
Dokąd idziesz?
Przecież drogi nie ma.
Błądzisz po omacku?
Błądzę.
Dotykasz niedotykalnego?
Dotykam.
Niedotykalne istnieje?
Tak.
A może nie istnieje?
A może przykryła je rosa?
Odpoczniesz troszkę?
Spróbuję.
Drogi przecież i tak nie ma.
To jest naprawdę fajne powiedzonko, które niestety w naszym życiu stosujemy (zbyt) rzadko. A szkoda. Mamy przyjaciół, którzy właśnie tak żyją i są to jedni z najszczęśliwszych ludzi na tym świecie, jakich znam.
A my?
Zorganizowani i zdyscyplinowani, słowni i punktualni. Owszem czasami spontaniczni, ale generalnie (prawie) wszystko idzie zgodnie z góry ustalonym przez nas planem.
Ale po co ja to wszystko piszę?
Ano po to, że tutaj od jutra jest kolejny, długi weekend. Postanowiliśmy więc w związku z tym niczego nie planować (z wyjątkiem soboty wieczór, na który jesteśmy zaproszeni do przyjaciół). Być może coś zrobimy, być może gdzieś pojedziemy lub nie. Poczytamy sobie lub na ten przykład zobaczymy jakiś film lub serial?
Albo będziemy sobie leniuchować i zamiast gotować zamówimy pizzę?
Albo wręcz przeciwnie?
Lub poleżymy sobie bezczynnie na sofach spokojnie czekając aż d*pska same nam urosną?
Albo pojedziemy do Brukseli protestować przeciwko wizycie Trumpa?
Albo będziemy oglądać ten cały cyrk (dosłownie) w telewizji? Mnie oczywiście interesują tylko i wyłącznie sukienki Melanii, Brigitte i innych first ladies. Wiadomo, baba jestem;(
No i może coś opublikuję? Albo i nie?

„To nie zawsze łzy
Są miarą naszego bólu.
Ale czasami także uśmiech
Który udajemy”.
(Tłumaczenie własne).
Piękne, prawdziwe i mądre słowa. Niby proste, a jednak naprawdę głębokie.
Szkoda tylko, że to nie ja je wymyśliłam;(
…………koszmarnie jestem zmęczona.
Zmęczona nieustannym bólem, chorobą, cierpieniem i sobą. Męczy mnie także ciągła, nieskuteczna i bez końca walka z tym wszystkim.
Muszę bardzo, ale to bardzo głęboko kopać, aby znaleźć „gdzieś” siły i energię do tego ;?$}(#&* ) życia.
A niestety i wiary, i przekonania, i motywacji ubywa i ubywa.
Chciała się schować
I uciec od świata.
Chciała
Chociaż troszkę
Pobyć niewidzialną.
Próbowała
I próbowała
Ukryć się w norce.
Lub zasłonić się
Zielonym listkiem.
Szukała schronienia
Wśród leśnych paproci.
W końcu jego spotkała
I było po wszystkim.
………..minął bardzo szybko.
Wszystko dopisało, nawet pogoda. No cóż, ma się te koneksje w odpowiednich kręgach.
Trier położony jest niezwykle uroczo wśród winnic. Byliśmy tam kiedyś jesienią i przecudne barwy winogron są najprawdziwszą ucztą dla oczu. Warto, naprawdę warto zobaczyć.


Region ma się definitywnie dobrze, także dzięki nam. Rośnie tutaj bowiem PINOT GRIS nasze ulubione wino. Jako sponsorzy powinniśmy więc dostać jakaś zniżkę, ale tak się niestety nie stało.
Na dodatek butelkę można kupić już za 5 euro u domorosłych producentów.

Symbolem Trier jest znana w świecie PORTA NIGRA (aaaaj co za niepoprawna politycznie nazwa). Se poczytajcie na Google.

Przy okazji, ale z serca i z przekonaniem, wsparliśmy demonstrację proeuropejską.

Wart zobaczenia jest amfiteatr gdzie żywcem lwy pożerały ludzi. Mniam, mniam.

A teraz tradycyjnie log in na sofie przez kilka dni.
P.S.
Zdjęcia pochodzą, niestety, z telefonu. Nasz aparat zastrajkował bowiem definitywnie:(
Za to, że zamiast telepać się przez pól Europy do Polski (pisałam) pojedziemy sobie na kilka dni do hotelu w okolicach Trier. Hotel oferuje bogatą gamę usług wellness i chociaż żadne z nas nie jest specjalnym miłośnikiem tego typu atrakcji postanowiliśmy spróbować.
W Trier już kiedyś byliśmy. Pamiętam ładne, historyczne i najstarsze bodajże miasto w Niemczech uroczo położone wśród winnic. Oby tylko pogoda dopisała.
Prawdę mówiąc jest mi przykro, że mojej rodzinie jest za daleko do Belgii. Od wielu, wielu lat, nie spędzimy długiego, majowego weekendu w Polsce……. . Ale cóż, postanowiliśmy być asertywni i traktować ich dokładnie tak samo, jak oni nas.
Czy przyniesie to pożądany skutek?
Nie wiem. Mąż twierdzi, że absolutnie nie. No cóż, pożyjemy, zobaczymy…. . Albo i nie.
P.S.
Jeszcze tylko nielegalnie połknę kortyzon, wrzucę parę szmat do torby i auf Wiedersehen Belgio.

I czy to w ogóle jest możliwe, aby ból był piękny?
…………19. kwietnia (jakby ktoś przypadkiem nie wiedział), a ja za chwile wychodzę w ciepłym, pikowanym płaszczu, zimowych kozakach nie zapominając oczywiście o gustownie dobranych rękawiczkach oraz równie gustownym ciepłym szalu.
Zimno sakramencko.
Z Freiburga wróciliśmy wczoraj późnym wieczorem. Było jak zwykle znakomicie, chociaż pogoda absolutnie nie dopisała. Gospodarze oferują gościnność na najwyższym poziomie. Dom jest olbrzymi, więc dostajemy do swojej dyspozycji coś w rodzaju własnego mieszkanka. Luksus? Tak, ale jakże przyjemny. A w mieszkanku butelki z wodą, ciasteczka i expres do kawy.
Otoczeni byliśmy opieką, ale nie nadopiekuńczością. Żadnego zmuszania do jedzenia. A żarcie jest u nich wyborne dzięki multi-kulti oczywiście. I niech żyją włoskie, tureckie, polskie i marokańskie sklepy.
Posiłki podane są bardzo ładnie i estetycznie, a wina świetnie dobrane i o odpowiedniej temperaturze.
Gospodarze rozmowni, ale nie gadatliwi, ciekawi świata i ciekawi swoich gości. Pozwalają mówić, co według mojego doświadczenia, nie jest znowu takie oczywiste dla wszystkich.
Bez problemu dostosowują się do gości. Kiedy szliśmy na spacer, to szliśmy moim tempem. Bez narzekania, że się tak musimy wlec w deszczu. Mogłam w każdej chwili się położyć i nikt nie utyskiwał, że właśnie chce podać np. zupę. Ani razu nie zagrał telewizor. Kiedy chcieliśmy być sami to po prostu byliśmy, a kiedy oni potrzebowali chwili odosobnienia to ją zwyczajnie mieli.
I teraz odkrywam Amerykę pisząc, że przyjemnie się przebywa w towarzystwie par, które się lubią, szanują i kochają, a ci dodatkowo stanowią udany duet zawodowy (dentystka i ortodonta).
Doceniam ogromnie dobór restauracji gdzie do toalety nie trzeba iść po stromych schodach.
No świetnie, świetny pobyt i świetni ludzie. Następne spotkanie odbędzie się w lipcu. Już nie mogę się doczekać.
Naprawdę.
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Disability Advocacy and Empowerment
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Anna Chałupczak- Winiarska