Gdzieś słyszę głosy
Niepotrzebnie.
Gdzieś los chichocze
Niepootrzebnie.
Gdzieś widzę świat
Piękny.
Piękny.
Beze mnie.
Gdzieś słyszę głosy
Niepotrzebnie.
Gdzieś los chichocze
Niepootrzebnie.
Gdzieś widzę świat
Piękny.
Piękny.
Beze mnie.
……...spotkana przypadkowo wczoraj po jakiś 5 latach niewidzenia. Z wyraźnym zakłopotaniem mówi: Och, och bognna, bognna biedulko ty to jednak chodzisz coraz gorzej.
Jak ja ;/)§(é&+%°) i („#%[¨$*;.@&) uwielbiam tych wszystkich „zatroskanych”. Szlag.
Podobno w Brukseli można łatwo kupić Kałasznikow.
Jadę.
Lepszy trudny
Niż złudny.
To nie tylko znany w świecie podróżnik czy chyba równie znana marka odzieżowa (btw. jedna z ulubionych mojego męża), ale także serial.
Świetny, dobrze zagrany, intrygujący, bardzo sensualny.
Niedawno się dowiedziałam, że będzie druga seria. Nie mogę się doczekać.
Kto widział ten wie o czym piszę.
https://youtu.https://youtu.be/B4d6zUIxfes
A ty sobie
Rośniesz
I rośniesz.
Beztrosko rozwijasz skrzydła.
Zaciskasz dłonie
I wargi.
Za chwilę uderzysz
W stół
Albo i w twarz.
Złość piękności szkodzi
Powiadają.
Faktycznie.
Nieustannie i powoli.
Upodabniam się
Do złego straszydła.

Wygląda nawet zabawnie.
Niestety nie jest.
W zasadzie tak i w zasadzie to dlaczego nie?
W piątek wieczorem mąż zrobił tygodniowe zakupy i od tego momentu, przez całe dwa dni, nie wyszliśmy z domu. Sami, bez planów, bez obowiązków i bez gości. Do południa prawie w piżamach, rozmamłani i wyciszeni. Na sofach, każde z własnym czytadłem i z winem. Nikt do nas nie zadzwonił, ani my do nikogo. Nikt niczego od nas nie chciał i o nic nie pytał. W towarzystwie „naszej” muzyki i naszych myśli, w sosie własnym, odpoczęliśmy.
Zobaczyliśmy dwa, całkiem dobre filmy. W sobotni wieczór zjedliśmy (niedobrą niestety) pizzę przed telewizorem. Normalnie nie do pomyślenia.
Jedyny, ogromny wysiłek włożyliśmy w zabukowanie letnich wakacji.
Mąż zerknął chyba tylko ze 3 razy do telefonu, a ja raz do komputera.
Lenistwo? A jakże!
Marazm? Nie!
Dekadencja? Troszkę.
Sielanka? Tak!
Szkoda, że tak rzadko.
………. wróciło do normy tzn. mąż poszedł do pracy, a goście szczęśliwie wylądowali u siebie czyli w Austin w Texasie. Wszystko udało się świetnie i chociaż jestem wykończona i chorsza niż zwykle, jestem także bardzo zadowolona. Widujemy tych naszych amerykańskich przyjaciół bardzo, bardzo rzadko i za każdym razem kontakt mamy naprawdę świetny.
A może właśnie dlatego, że się często nie widzimy, tak się rozumiemy i lubimy?
Cieszy mnie, że Jezus w końcu się urodził. Naprawdę trudno wyobrazić mi sobie poród, który trwał w przeróżnych sklepach, gdzieś tak od początku listopada. Dajemy się ogłupiać jak te barany. Albo i bardziej.
Sylwester, jak zwykle, u innych przyjaciół tym razem Holendrów, jak zwykle udany i jak zwykle wypiliśmy za dużo alkoholu.

Wieczór sylwestrowy jak co roku totalnie wegetariański. Cieszy mnie to pomimo tego iż wegetarianie z nas są żadni. Tak więc, abyśmy się mogli zwyczajnie nażreć, nie zamordowano jakiegoś ślicznego zajączka czy równie uroczej sarny. W Belgii dziczyzna jest to niestety bardzo popularne sylwestrowe menu.
Sylwestra nie cierpię. Nie znoszę tych wszystkich podsumowań, bilansów i udawanej nagle radości. Zawsze wtedy dosadnie przypominam sobie jaki ze mnie loser. Nie zrobiłam tym razem absolutnie żadnych przyrzeczeń na nowy rok. I tak ich nie dotrzymam. Dokładnie jak w latach poprzednich.
A tutaj tymczasem, po świątecznym lenistwie i rozmamłaniu, rozpoczęła się na dobre walka. Tak, tak. Walka nie (tylko) z terroryzmem, ale w sklepach o przecenione ciuchy. Pojechaliśmy w sobotę do jednego sklepu i zwyczajnie uciekliśmy w popłochu. Bez żadnego trofeum zjedliśmy spokojnie lunch i wróciliśmy do domu. Niech żyje zdrowy rozsądek.
I właśnie tego rozsądku nam wszystkim życzę u progu 2016!
Jak macie włosy
To je myjcie
I brudnych kłaków
Pod czapką nie kryjcie.
Jak macie zęby
To je czyśćcie
Oraz czasami
Zaufajcie dentyście.
Ciało czyściutkie
Perfumy dobre
To przecież wszystkim
Wychodzi na zdrowie.
Ludzie Was proszę
Na świecie jest woda
Która nie tylko
Urody doda.
Miejcie do wanny
Dostęp swobodny
To są życzenia
Od niemądrej Bognny.
P.S.
To było tyle na ten rok. Goście już prawie na lotnisku, jutro będą u nas więc się odmeldowuję aż do 2016.
Trzymajcie się i wszystkiego naj……:)
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Disability Advocacy and Empowerment
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Anna Chałupczak- Winiarska