Moi najulubieńsi robotnicy wrócili po przerwie. A jakże o godz.07.00. rano. W pełnym, międzynarodowym składzie. Jeden Flamand, jeden Polak + dwóch Rumunów.
A moja radość nie zna granic.
Moi najulubieńsi robotnicy wrócili po przerwie. A jakże o godz.07.00. rano. W pełnym, międzynarodowym składzie. Jeden Flamand, jeden Polak + dwóch Rumunów.
A moja radość nie zna granic.
……..idzie sobie blog, ale nie ja. Najpierw mamy gości w święta, a później następnych zaraz po nich. Dom nie jest wykończony, ale jest miejsce do spania, do siedzenia no i do napicia się. Bez luksusów, ale mam nadzieję, wystarczająco wygodnie. Z braku luksusu chyba jeszcze nikt na tym świecie nie umarł i podejrzewam, że tak będzie nadal.
Aby totalnie od tego wszystkiego nie zdechnąć i” być zdrowa, gibka, giętka” (cyt.ja) połknęłam pomimo zakazu, a nawet wbrew niemu, kortyzon. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kortyzon przepisany jakieś 10 lat temu i dawno, dawno przeterminowany ciągle działa, ale się kończy. Nie wiem co pocznę dalej.
A ja człapu, człap do kuchni.
Wszystkim tym, którym chce się tutaj zaglądać, a czasami nawet zostawić miły komentarz czy dobre słowo życzę:
By Wam wszystko pasowało,
by kłopotów było mało,
byście zawsze byli zdrowi,
by problemy były z głowy,
by się wiodło znakomicie,
by wesołe było życie!!!!!!!!

A ja się żegnam do przyszłego roku.
Ciao!
Wyostrzone rysy
Wyostrzone zmysły.
Wyostrzone słowa.
Był dotyk
Była miłość
Uczucie.
Była rozmowa.
Patrz na mnie.
Ja jestem.
Ty jesteś.
My jesteśmy.
Zaczniemy od nowa?
Czyli głupoty ciąg dalszy.
Paczka z „nagrodą” dzisiaj przyszła. Niestety to wielka sciema. Mąż otrzymał jedną paczkę podpasek, a wybrał wszystkie trzy. Ta jedna jedyna podejrzewam pochodzi od sponsora całej, pożałowania godnej, akcji.
Dla zasady mąż sprawę oprotestował i z uporem godnym ważniejszej sprawy, nadal czeka na pozostałe dwie paczki.
Zobaczymy zatem co będzie dalej, a ja opiszę tępoty kolejne etapy.
Że żyjemy w postawionym na nogi świecie to ja wiem. Że akceptujemy tony głupoty także wiem. Że zachwycamy się celebrytkami, które z jakiegoś powodu zwą się piosenkarkami, aktorkami oraz obowiązkowo gwiazdami również wiem. Wygląd tanich prostytutek wszedl na salony lub na coś co je udaje.
A my udajemy, również z jakiegoś powodu, że tak właśnie powinno być. No i wszyscy są niby happy.
Ale żeby mój maż dostał do testowania 3 różne podpaski to już naprawdę przesada. Powinien je przetestować i odpowiedzieć na pytanie, która jest najlepsza. Wiem ponieważ sprawdziłam: mój mąż nie miesiączkuje ani regularnie, ani nieregularnie, ani zbyt skąpo, ani zbyt obficie, ani boleśnie, ani bezboleśnie (wydawało zawsze mi się że wszyscy faceci tak mają)…..ale odpowiedź na pytanie wysłał. Nagrodą jest paczka podpasek oceniona przez ich użytkowniczkę najwyżej.
Poczekamy, zobaczymy, gdyż ocenił on wszystkie trzy JEDNAKOWO.
Pobyłam sobie, pogadałam. Uśmiałam się do łez. Poczłapałam po mieście i zauważyłam sporo naprawdę świetnie ubranych kobiet i dziewczyn.
Objadłam się, a w zasadzie to obżarłam się nieprzyzwoicie. Do końca roku będę więc egzystować o chlebie i wodzie. OK. O chlebie, wodzie i winie. No i jeszcze kawa by się przydała.
Nie widziałam żadnych umorusanych robotników.
Poszłyśmy z siostrą na kawę mrożoną, była bardzo smaczna, ale w nocy obie okupowałyśmy z uporem ubikacje. Na szczęście są w moim domu 3 i obyło się bez żenady.
Obejrzałam kilka razy „Fakty”. To według mnie żaden dziennik tylko nieobiektywna, stronnicza propaganda robiąca ludziom sieczkę z mózgu. Słowo Polska było odmieniane w każdym z przypadków kilkanaście razy, a o zagranicy nie padła prawie żadna informacja. Nie ma się więc co dziwić, że przeciętny obywatel uważa Polskę za centrum uniwersum. A tak proszę Szanownego Państwa niestety nie jest. Po raz kolejny doceniam rzeczowe, obiektywne, pozbawione złośliwości oraz to the point tutejsze wydanie wiadomości.
Dopisało w zasadzie wszystko; całkiem ciepła pogoda, brak korków z i do Krakowa; brak korków z Brukseli, punktualne loty samolotowe oraz, co chyba najważniejsze, humory mojej rodzinki.
A to, że teraz zdycham jest normalne i wliczone w koszty podróży.
…..to ja sobie wyląduję w Krakowie. (Ach, ach ta poezja).
Uciekam na jakiś czas do rodzinnego domu gdzie będę rozpieszczana (czytaj karmiona i pojona) bez umiaru. Wszystko będzie dla mnie zrobione i przygotowane, a ja o nic nie będę się musiała martwić. Poddam się tej super trosce na jakiś czas. Na dodatek nie będzie mi towarzyszył cichy, kojący duszę i ciało szum wiertarek i młotów. Co za szkoda.
Poczłapię trochę po rodzinnym Rybniku, pooglądam zmiany, napiję się piwa z siostrzeńcami. A następnie ich posponsoruję. Niechże jest jakiś pożytek ze starej ciotki. Stoczę walkę z mamą o pozwolenie mi zaniesienia chociażby swojego talerzyka do zmywarki. O zaniesieniu brudnego talerza mamy nawet nie pomarzę. Przerabiałam to już bowiem dziesiątki razy. Pójdę na cmentarz i pogadam o istocie życia z tymi, których tak bardzo kochałam. Pogadam prawdziwie i intymnie bez tłumów i sztucznych kwiatów.
Po czym zatęsknię za moim domem, a przede wszystkim za moim mężem i wrócę.
Nawet nie dotknę komputera.
Let it be.
Płatek róży
Mnie odurzył
I rozkochał
I rozbudził.
Potem nagle
Się zachmurzył.
Potem nagle
Się zasmucił
Zmiażdżył gładko serce moje.
Bez wahania
Bez łez gorzkich ocierania
Płatek róży
Tak zwyczajnie
Mnie porzucił.
…… do lekarza, a ten mówi: anemia.
No cóż. To tak jak bym, ja baba, nie miała innych problemów.
Po raz pierwszy w życiu uczestniczyłam w ślubie dwóch mężczyzn. Niby nic wielkiego, ale jeszcze nigdy się mi to nie zdarzyło. Skromna uroczystość odbyła się w tutejszym urzędzie, potem był obiad i party aż do rana.
Jeden z biorących ślub to student mojego męża, właśnie obronił doktorat i dostał stałą pracę. Drugi jest wykładowcą w tutejszej szkole wyższej. Obaj wykształceni, inteligentni no i cholernie, cholernie przystojni. Idylla? No prawie. Zabrakło rodziców jednego z nich uporczywie negujących związek syna. Panowie są razem w szczęśliwym stadle 10 lat i teraz postanowili się pobrać.
Dlaczego dopiero teraz?
Właśnie.
Z prostej, ekonomicznej przyczyny: aby mogli po sobie dziedziczyć. Inaczej się nie da. Ot, bezlitosna proza życia. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeden z nich ma raka. Nowotwór, aktualnie pod kontrolą, jest z tych raczej agresywnych i jest spora szansa, że powróci. Chociaż wiadomo, że nadzieja umiera ostatnia.
Przyjęcie było świetne, jedzenie wyborne, a zabawa przednia. Znakomita, nowoczesna muzyka. Sporo uczestników homoseksualnych, ale oczywiście nie tylko. Sporo multi-kulti.
Jeszcze nigdy w nie spotkałam tylu tak doskonale ubranych, czy wystylizowanych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i niezwykle wprost szczupłych facetów w jednym miejscu. Czasami nie mogłam wprost oderwać wzroku. Balsam dla oczu. Moich, of course. Mogliby ci hetero czasami brać przykład. I piszę to całkiem serio.
Ja to zawsze wiedziałam, ale miło było otrzymać potwierdzenie. Miłość nie zna ani granic, ani kolorów, ani ras. Ani płci.
„Śmierć jest minimum. Minimum wszystkiego. Podczas tych godzin, gdy jesteś tak blisko drugiej osoby, z dwojga niemal stajecie się jednym… Minimum… Miłość jest śmiercią: śmiercią odrębności, śmiercią dystansu, śmiercią czasu. W trzymaniu się z dziewczyną za ręce najpiękniejsze jest to, że po chwili zapominasz, która ręka jest Twoja. Zapominasz, że są dwie, nie jedna”. (Z netu).
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Disability Advocacy and Empowerment
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
A więc mnie nikt nie przeprosi za wszystko to, co się stało? Nikt nie będzie tłumaczył, że mógł wymyślić lepiej? Nikt mi nie powie: Maleństwo, jakżeś się dzielnie trzymało! Nikt mi medalu nie przyzna ni po ramieniu poklepie? MPJ
Anna Chałupczak- Winiarska