Face lifting.

 Face.Jest piękny.

 Face lifting

 Jest świetny.

 Nie szkodzi, że  drogi.

 Czasami tandetny.

 

 Świat błyszczy

 Migocze.

Kto biedny ten  szpetny.

 

Face lifting

Pomaga.

Face lifting

Upiększa.

Tu doda

Tam ujmie

I ego się zwiększa.


Face lifting

Niech żyje

Niech żyje i kwitnie.


Ja piękna

Ty piękny

 

I psyche nam tyje.

 

  

Adopcja.

                         Nie dziecka, psa czy kota ale……uwaga…… CHOINKI.

Ponieważ, jak się okazuje, nie tylko mnie serce boli gdy trzeba wyrzucić piękną i ciągle żywą choinkę po świętach, powstały w Belgii specjalne parki dla nich. Można tam swoje drzewko zanieść i zasadzić. Później zostanie ono oznakowane i będzie sobie spokojnie rosło aż do następnych świąt. Kiedy te nadejdą można swoje ukochane drzewko ponownie wykopać i postawić w domu.

Pięknie prawda?


                       Choinki można dowolnie i wielokrotnie odwiedzać w ciągu roku. Parki cieszą się coraz większym powodzeniem.

Choinka. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak to dobrze, że czasami człowiek słyszy właśnie takie wieści.

 


Weekend.

                  Taki zwyczajny, a taki fajny mimo, że z pozoru nudny. Posprzątaliśmy z grubsza dom, a potem z nieukrywanym smutkiem i nieco nostalgicznie (jak co roku zresztą) rozebraliśmy choinkę. Dzisiaj zostanie bestialsko zamordowana przez służby porządkowe (czy jakoś tak). No mercy.

               Nikt nie dzwonił, ani my nigdzie nie dzwoniliśmy z wyjątkiem urodzinowego skype z moją siostrą. Nikt nas nie zaprosił, ani my nikogo nie zaprosiliśmy. Pogaworzyliśmy, ale także pomilczeliśmy sobie, zaplanowaliśmy letnie wakacje oraz poczytaliśmy zaległą prasę. W tle słuchaliśmy ukochanej muzyki. W sobotę wieczorem piliśmy białe, schłodzone wino. Przepyszne i niedrogie. No i po raz kolejny w trakcie tego picia przez nas wina umarła „La Traviata”. Szkoda jej, szkoda, szkoda.

Mąż pracował tylko trochę w niedzielne popołudnie, a ja w tym czasie czytałam książkę.

Wieczorem zrobiłam naszą ulubioną sałatę.

                 W nocy wiał silny wiatr pomimo tego, że megastorm pozostał w Anglii. Thank you very much wielce szanowny Mister megastormie. Złowieszczo wprawdzie trzeszczały opuszczone w sypialni żaluzje, ale co tam. Nic nie jest człowiekowi straszne jak ma supermana u boku. Ha! Ha!

Było tak sielsko i intymnie, że nawet sex był niepotrzebny, a nawet w jakimś sensie zbyteczny.

Czasami piękno i szczęście ukryte jest w tak małych, prozaicznych, a tak ważnych rzeczach.

No to Amerykę dzisiaj odkryłam.

 

Freedom.

                 Piękne słowo i piękna idea. Być może dla humanizmu najważniejsza. Ludzie oddawali i ciągle niestety oddają za nią życie. Powstały o niej tysiące piosenek i wierszy.

              Ale to są wielkie słowa, a ja odzyskałam wczoraj moją malutką wolność. Wolność domową. Wszyscy zniknęli i znowu jestem sama. Oddycham pełną piersią, a nawet dwiema i zwyczajnie się tą wolnością delektuję. ZALIG! Nie lubię siebie jednak za to, że się cieszę z tego, że człowiek, którego kocham nad życie poszedł w końcu do pracy. Ba, nawet wstydzę się bardzo, przebardzo za te myśli. Wiem także, że za jakiś czas będę tutaj narzekać na swoją samotność, ale aktualnie trwaj chwilo. W tym tygodniu nie mam nawet kinezyterapii, gdyż mój ulubiony oprawca pojechał na narty.

„A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój…

A tymczasem leżę pod gruszą
A świat obok płynie leniwie
I niczego więcej nie pragnę
Wręcz przeciwnie…”

 

Śpiewała Maryla i miała świętą rację….. 

                                               Skończył się dwutygodniowy martwy sezon i ponownie ruszyły do dzieła szkoły, przedszkola, uniwersytety…. .Życie codzienne wróciło do normy i o dziwo wygląda tak samo jak w zeszłym roku.

                 A jak tak samo durnowato jak w zeszłym roku a także wiele, wiele lat wstecz się temu nieustannie dziwię.

 


Dla Was.

                   Wszystkiego naj….(wstawić dowolnie) wszystkim, a szczególnie tym, którzy poświęcają swój czas, aby tutaj zajrzeć, czytać, a nawet zostawić dobre słowo.

                  Świąt Bożego Narodzenia dających radość i odpoczynek oraz nadzieję na szczęśliwy Nowy 2014 Rok.

 

Dla was.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

               A ja się wymeldowuję na jakiś czas.


 

Być jak Nelson Mandela.

                      Narzekań ciąg dalszy. Nie tylko wysiadło mi kolano, ale w nocy zdarzają się przymrozki (nie w kolanie). Wiem, że to nic nadzwyczajnego o tej porze roku, ale jak są przymrozki to rano chodniki są śliskie. A jak chodniki są śliskie to ja muszę siedzieć w domu jak, nie przymierzając, Nelson Mandela.

                 Chociaż rzecz jasna uczciwie przyznaję, że jestem więziona w dużo lepszych warunkach. No i strażnik więzienny całkiem fajny i „do rzeczy”.  



Nelson.

 

„ Człowiek bardzo uskarża się przy każdym bólu, a tak rzadko cieszy się, gdy go nie czuje”.

                                                                                                                ( D.C. Lichtenberg.)

 

Anioł Stróż.

 Aniol stroz.Usiadł anioł stróż na moim  ramieniu. 

 Zatrzepotał skrzydłami.

 Spojrzał głęboko w oczy.
 Pokiwał głową.

 Pomyślał.

 Nie bój się – powiedział

 Będę się tobą opiekował.

 Będę cię kochał.

 I rozpieszczał.

 I otaczał troską.

 Bronił.


 Po czym fruuu

 Beztrosko odleciał

 Ku niebieskiemu sklepieniu.