Strach, ból i cierpienie. Niemiłosiernie wlokące się godziny w oczekiwaniu na operację. Znienawidzony brzęk narzędzi chirurgicznych. Przerażenie w moich oczach. Slogany: „Zrobimy wszystko co w naszej mocy”. Poniżenie i zażenowanie. I co z tego, że wszyscy są grzeczni, mili i uprzejmi skoro czuję się tak obrzydliwie sama i samotna. Strach, strach, strach. Irracjonalny. Stres praktycznie paraliżujący moje ruchy. Bardzo zimno i bardzo nieprzytulnie. Bezradność. Całkowita bezradność. Znowu wszystko od nowa. Czekająca mnie bezsenna noc. Nowa operacja.
Jutro.