Archiwum dnia: 25 czerwca, 2010

Terapeutyczny wypadek II.

                               Nawiązuję do mojej notki z dnia 03.02.2010.

Moja bardzo bolesna i skomplikowana sprawa, a więc ośmiokrotnie (jak do tej pory) poprawiana operacja z grudnia 2008 przeszła pomyślnie przez, nazwijmy to, pierwszą instancję. Teraz została skierowana do specjalnej komisji, która dalej ją rozpatrzy. Zasadniczo problem polega na udowodnieniu tego, że jestem ofiarą błędu medycznego, a nie komplikacji, które są możliwe po każdej operacji. Zdaję sobie doskonale sprawę, że pewnie każdy, w zależności od osobistej sytuacji, może to różnie interpretować. Nie pozostaje mi nic innego jak liczyć na uczciwość, obiektywizm i profesjonalizm lekarzy. Taka komisja lekarska jest zawsze powoływana w innym szpitalu, a nawet w innym mieście, aby wszystko przebiegło jak najbardziej niezależnie. Na szczęście.

Czy odniosę sukces?

I ile jest obiektywizmu w obiektywizmie?

                             Cholera wie. Na razie trzeba czekać, czekać i czekać. Jak to zwykle w tym kraju bywa.

Ale nic to. Jestem dobrej myśli, a przynajmniej tak mi się wydaje.