Rośnie i rośnie.
Najbardziej w żołądku, ale także w brzuchu, w sercu, w płucach i w głowie. A tak w zasadzie to głównie w głowie. Składa się zasadniczo ze strachu i z paniki zlepionej mocno niepewnością.
Jutro idę na kontrolną wizytę do szpitala i jak zawsze ta przeklęta cegła przygniata mnie prawie dosłownie do ziemi.