Jak zwykle po powrocie z Polski. Dół, a może tylko dołek. Z pewnością jeszcze nie Rów Mariański, ale jednak trochę ciężko. Targają mną sprzeczne oraz ambiwalentne uczucia.
Czy chciałabym wrócić do kraju? Nie wiem.
Czy chciałabym na stałe, do końca życia mieszkać w Belgii? Także nie wiem, chociaż de facto mieszkam tu ponad 20 lat.
I tak źle, i tak niedobrze.
I tak. I nie. Raz tak, raz nie. Jestem na dodatek zodiakalną Wagą, a to nie poprawia ani sytuacji, ani nastroju. Dokładnie jak ten osioł, któremu „w żłoby dano”. Wiem, że taki stan jest chwilowy i przejściowy, i zwykle mija.
Oby.