Lato, czy się nam to podoba czy nie, się skończyło, a więc sobie troszkę powspominam nasze wakacje.
Najpierw 2 dni w Norymberdze. Absolutny zachwyt. Czym? Ano wszystkim. Samym miastem, atmosferą, nastrojem…. . Wyciszeniem. Okazuje się, że w mieście, pomimo sporej liczby ludzi na ulicach, może być CICHO. Nie ryczą głośniki, nie gra głośno muzyka w knajpach. Zalig!



A teraz już sam Tyrol.



Sąsiadki.

Room with a view czyli widok z naszego okna w sypialni.

Cdn.