Przemili, oczekiwani, sympatyczni goście właśnie odjechali. Było naprawdę fajnie i wesoło. Goście nie sprawili szczególnych kłopotów, partycypowali w obowiązkach, znają języki, a więc byli samowystarczalni w zwiedzaniu. Rozmowni, ale nie gadatliwi.
Ale teraz, kiedy ich nie ma jest jeszcze fajniej, chociaż nie weselej.
Dziwne to wszystko.
Tak na nich czekałam, tak się cieszyłam kiedy u nas byli i taka jestem szczęśliwa, kiedy ich nie ma. Chyba jednak ze mną jest jednak „coś” nie tak.
Och, naturo ludzka. Przestań się ze mną droczyć.