Niezwykle delikatnie
I niezwykle ostrożnie
Stawiam kroki
Na kruchej tafli
Życia.
Szkło niebezpiecznie
Trzeszczy
Pod moimi stopami.
Subtelna tafla ugina się.
I kołysze
Złowrogo.
Ale idę dalej
Zaciskając wątłe
Dłonie.
Czasami
Odwracam głowę
I patrzę za siebie
Co zostawiam?
Gdzie?
I kogo?